Mama 13-letniej Izy spoczęła obok swojej córki. Pani Małgorzata nigdy nie doczekała zatrzymania jej zabójcy

Przez 10 lat pani Małgorzata Strzałkowska żyła z niewyobrażalnym bólem po stracie swojej 13-letniej córki. Do końca wierzyła, że sprawca zbrodni zostanie odnaleziony, jednak nie doczekała przełomu w śledztwie. Dziś spoczywa obok Izy. Pani Gosia do końca życia była przekonana, że w dniu tragedii stanęła z mordercą swojej córki twarzą w twarz.

Przez 15 lat ukrywał mroczną tajemnicę. Tego przełomu mama Izy już nie doczekała

Przez 15 lat zabójca 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej pozostawał nieuchwytny. Nie pomogły setki przesłuchań, ponad 900 badań DNA ani tysiące stron akt. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy śledczy z Archiwum X sięgnęli po genealogię genetyczną. To właśnie ta nowatorska metoda pozwoliła wytypować i zatrzymać 37-letniego Michała S. z Gdyni. Mężczyzna przyznał się do zbrodni, choć formalnie wciąż ma status podejrzanego, ponieważ nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok sądu.

Do chwili zatrzymania Michał S. pracował zawodowo, był żonaty i wychowywał dwoje dzieci w wieku przedszkolnym. Jego profil w mediach społecznościowych sprawia wrażenie, że mężczyzna prowadził zwyczajne, spokojne życie. Miał swoje pasje, razem z żoną startował w biegach, wspierał dzieci z niepełnosprawnościami, a nawet uczestniczył w Lednicy 2000 – największym w Polsce spotkaniu młodzieży katolickiej. Nic nie wskazywało na to, że przez 15 lat skrywał tak mroczną tajemnicę.

Zatrzymanie podejrzanego to z pewnością ważny moment dla najbliższych Izy – jej ojca, pana Sławomira, brata Patryka oraz babci. Tego dnia nie doczekała jednak mama dziewczynki. Pani Małgorzata zmarła pięć lat temu, nie dowiedziawszy się, kto odebrał życie jej 13-letniej córce.

Pani Małgorzata zaniepokoiła się, że córka nie wróciła do domu. Rozpoczęły się poszukiwania

Pani Małgorzata Strzałkowska do końca życia wierzyła, że widziała zabójcę swojej córki. To ona znalazła ciało Izy i jako pierwsza podjęła jej reanimację. W jednej chwili jej świat legł w gruzach.

23 sierpnia 2011 roku kobieta zaniepokoiła się, gdy córka długo nie wracała do domu. Nastolatka kończyła wakacje, a od września miała rozpocząć naukę w gimnazjum. Tego feralnego dnia odwiedziła ją koleżanka. Dziewczynki spędziły razem czas, jadły ciastka i poszły na boisko. Po godz. 19 Iza odprowadziła koleżankę na przystanek, po czym miała wrócić do domu. Wybrała leśną ścieżkę.

Kiedy córki długo nie było, a jej telefon przestał odpowiadać, pani Gosia rozpoczęła poszukiwania. Około godz. 22 znalazła w krzakach but należący do Izy. To był znak, że wydarzyło się coś strasznego. Kobieta przeczuwała najgorsze. Kilka metrów dalej natrafiła na ciało swojej córki. Dziewczynka była częściowo rozebrana. Pani Małgorzata była przekonana, że Iza jeszcze żyje, dlatego natychmiast rozpoczęła reanimację. Mimo wysiłków matki i późniejszej akcji ratowników medycznych, 13-latki nie udało się uratować.

Sekcja zwłok wykazała, że Iza została uduszona około godz. 20.40. Na jej ciele znajdowały się liczne obrażenia świadczące o gwałtownej walce. Śledczy uznali, że motyw zbrodni miał charakter seksualny. Zabezpieczono również materiał genetyczny sprawcy.

Małgorzata była przekonana, że widziała zabójcę swojej córki

Gdy policja prowadziła czynności, mama Izy nie mogła przestać myśleć o mężczyźnie, którego wcześniej tego samego wieczoru zauważyła w pobliżu miejsca, gdzie później odnaleziono ciało córki. W lesie dostrzegła podejrzanie zachowującego się człowieka, który sprawiał wrażenie zdenerwowanego i zasłaniał twarz. Według jej relacji był to mężczyzna o postawnej sylwetce, z ciemnymi, gładko zaczesanymi włosami sięgającymi ramion. Miał na sobie biały T-shirt i czarne spodnie. Śledczy rozważali, czy od dłuższego czasu przebywał w okolicy, szukając przypadkowej ofiary. Brali też pod uwagę scenariusz, że wrócił do lasu po tym, jak pani Małgorzata zakończyła spacer z psem, i dopiero wtedy natknął się na Izę.

W 2020 roku pani Małgorzata wraz z mężem udzieliła wywiadu Michałowi Fajbusiewiczowi w programie emitowanym na kanale Crime Investigation. Tak mówiła wówczas o mordercy swojej córki:

- Ja go widziałam prawdopodobnie wtedy w tym dniu. Poszłam na spacer i widziałam mężczyznę, który nie wiadomo skąd znalazł się raptem 30 metrów przede mną. W życiu nie pomyślałam, że to jest człowiek, który może czaić się na moje dziecko – mówiła pani Gosia.

Pani Małgorzata do końca życia była przekonana, że tamtego feralnego dnia stanęła twarzą w twarz z mordercą swojej córki. Czy rzeczywiście tak było? Tego nie wiemy. Profil Michała S. w mediach społecznościowych przedstawia jednak obraz zupełnie innego człowieka. Mężczyzna nie ma postawnej sylwetki ani ciemnych włosów, a tym bardziej włosów sięgających ramion. Trzeba jednak pamiętać, że pierwsze opublikowane przez niego zdjęcia i wpisy na profilu w social mediach pochodzą dopiero z 2012 roku, czyli na rok po zabójstwie Izy. Nie wiadomo więc, jak wyglądał w 2011 roku, gdy miał 22 lata. Z drugiej strony Michał S. mieszkał w tej samej okolicy co rodzina Strzałkowskich. Czy to możliwe, że pani Małgorzata nigdy wcześniej ani później go nie spotkała, mimo że byli sąsiadami?

Po śmierci córki już nigdy nie była taka sama. Pani Małgosi pękło serce

Morderca Izy odebrał życie nie tylko 13-latce, ale w pewnym sensie także całej rodzinie Strzałkowskich, a najbardziej jej mamie, pani Małgorzacie. W 2025 roku na kanale Ślady Olga Herring rozmawiała z ojcem i bratem zamordowanej dziewczynki. Jak wspominał Patryk, po tragedii jego mama już nigdy nie była tą samą osobą. Jej serce po prostu pękło. Bliscy bardzo się o nią bali, bo nie potrafiła pogodzić się z utratą córki.

- Ja cały czas prosiłam Matkę Bożą: „Trzymaj Gosię, trzymaj Małgosię”. Prosiłam cały czas w nocy i w dzień, żeby tylko ona sobie niczego nie zrobiła. Była bliska już rozpaczy. Kiedy ja słyszę słowo rozpacz, mam przed oczami wszystko co najgorsze – mówiła mama pani Małgorzaty, babcia zamordowanej Izy w rozmowie z Olgą Herring.

Po śmierci córki pani Małgorzata jeszcze mocniej zwróciła się ku wierze. Ukojenia szukała w Bogu. Jeździła na rekolekcje, pielgrzymki i do świętych miejsc. W ten sposób próbowała odnaleźć sens tragedii oraz odpowiedź na pytanie, czy jeszcze kiedyś zobaczy swoją córkę. Z całego serca wspierała również osoby, które podobnie jak ona, musiały przedwcześnie pożegnać swoich najbliższych. Tak żyła aż do 2021 roku, kiedy również przedwcześnie odeszła z tego świata. Małgorzata Strzałkowska zmarła dziesięć lat po śmierci Izy i została pochowana na tym samym cmentarzu, tuż obok swojej córki. Jak mówiła rodzinie, przebaczyła mordercy Izy.

Ranczo. Prezydent Kozioł znów wykorzysta Dudę? Tak go urobił

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki