Do wstrząsającego zdarzenia doszło na Pasażu Stefana Wiecheckiego "Wiecha". To tam 48-letni mężczyzna zaatakował 20-latka. Ofiara, obywatel Ukrainy w kryzysie bezdomności, została tak dotkliwie pobita, że w stanie krytycznym trafiła do szpitala.
Brutalny atak w centrum Warszawy. Jest nagranie
Przebieg całego zajścia został zarejestrowany przez kamery monitoringu. Jak informuje policja, nagranie jest niezwykle brutalne.
- Na zabezpieczonym w tej sprawie monitoringu widać jak w pewnym momencie do pokrzywdzonego podchodzi mężczyzna i zaczyna go uderzać. Cała sytuacja miała charakter bardzo brutalny. Po ataku 20-latek usiadł na ławce i stracił przytomność, spadł za ławkę
- informuje mł. asp. Jakub Pacyniak.
Chciał "wymierzyć sprawiedliwość". Jaki był motyw ataku?
Na miejsce wezwano służby ratunkowe, a poszkodowany trafił do szpitala. Sprawą zajęli się kryminalni ze śródmiejskiej komendy, którzy dość szybko wytypowali i namierzyli sprawcę.
- Bardzo szybkie i precyzyjne działania operacyjne kryminalnych z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu zakończyły się namierzeniem i zatrzymaniem głównego podejrzanego w tej sprawie. 48-letni obywatel Polski, również w kryzysie bezdomności został zatrzymany w Parku Świętokrzyskim zaledwie kilka godzin po zdarzeniu
- zaznacza rzecznik.Funkcjonariusze ustalili, co było przyczyną tak brutalnej napaści. Okazuje się, że kilka dni wcześniej między mężczyznami doszło do sprzeczki.
- Z ich relacji wynika, że kilka dni przed atakiem między mężczyznami doszło do słownej sprzeczki na tle obyczajowym. Starszy z nich miał zwrócić uwagę młodszemu o jego niestosowne zachowanie. Podejrzany po kilku dniach zauważył 20-latka siedzącego na ławce w centrum Warszawy i postanowił "wymierzyć sprawiedliwość"
- przekazuje mł. asp. Jakub Pacyniak.
Sprawcy grozi do 20 lat więzienia
Agresor usłyszał już zarzuty. Obrażenia, jakich doznał 20-latek, zagrażają jego życiu.
- Usłyszał zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u 20-latka. Pokrzywdzony w wyniku zdarzenia doznał obrażeń głowy, realnie zagrażających jego życiu
- informuje rzecznik śródmiejskiej policji.
Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował 48-latka na trzy miesiące. Za popełniony czyn grozi mu do 20-lat pozbawienia wolności.
Na zamieszczonym przez policję nagraniu widać, że zdarzenie widziało wiele osób. Nie ma jednak żadnej reakcji. Policja apeluje o reagowanie w podobnych sytuacjach.
- Przypominamy, aby w przypadku wystąpienia zagrożenia odpowiednio reagować i nie być obojętnym na krzywdę drugiego człowieka. Zwykły telefon na 112 ratuje życie
- podkreśla rzecznik policji.