Był pierwszym wcześniakiem uratowanym na tym oddziale. Teraz walczy o jego przyszłość!

2026-03-31 16:11

Mieszkańcy Sokołowa Podlaskiego i okolic drżą o przyszłość oddziału patologii i intensywnej terapii noworodka miejscowego szpitala. To jedyna placówka w tej części Mazowsza z trzecim, najwyższym poziomem referencyjności, ratująca wcześniaki i najciężej chore niemowlaki. Ogromne problemy finansowe sprawiają jednak, że nad jednostką zawisło widmo likwidacji. W obronie oddziału staje m.in. raper Paweł Przewoźny, który przed laty był pierwszym ocalonym tam wcześniakiem.

Paweł Przewoźny walczy o oddział w Sokołowie Podlaskim

Na ścianach szpitalnego korytarza wyeksponowano tablicę pamiątkową, na której widnieją fotografie uratowanych tu pacjentów. Centralne miejsce zajmuje portret Pawła Przewoźnego, którego pielęgniarki z oddziału doskonale pamiętają do dziś. Obecnie mężczyzna jest raperem oraz twórcą filmowym. Jako ojciec dwóch córek i mieszkaniec regionu, stanowczo sprzeciwia się planom zamknięcia oddziału patologii i intensywnej terapii noworodka w sokołowskiej placówce medycznej.

Czytaj także: "Dzięki nim żyję i mogę rapować”. Raper apeluje o ratunek dla szpitala

Ja żyje dzięki temu, że w 1991 roku lekarze porodówki uratowali mnie. Zaraz po otwarciu oddziału noworodków byłem pierwszym pacjentem z zatrzymaniem oddechu i krążenia. Dzięki fachowości lekarzy przeżyłem i teraz mogę rapować

- powiedział reporterowi "Super Expressu" Paweł Przewoźny. - Uważam, że to jest bardzo zła decyzja. Ja rozumiem, że tniemy budżet, że nie mamy pieniędzy. Tylko pytanie jest takie, co robią z tym osoby rządzące, zarządzające krajem, zarządzające szpitalem. Skoro jest to oddział, będący wizytówką, można powiedzieć, Sokołowa Podlaskiego, i jest tak bardzo profesjonalny, bo najbliżej takich specjalistów będziemy mieli teraz w Warszawie, to dlaczego to likwidować, a nie rozwijać? I to jest według mnie bardzo duży problem, który powinien być rozwiązywany - dodał w rozmowie z reporterką Radia ESKA.

Długi szpitala w Sokołowie Podlaskim. Starosta podaje powody

Poprzedni rok sokołowski Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej zamknął z gigantycznym deficytem, który szacuje się na około 15 milionów złotych. W przygotowanym programie naprawczym zasugerowano gruntowną reorganizację, mającą na celu wygenerowanie niezbędnych oszczędności. Koncepcja zakłada całkowitą likwidację wybranych jednostek lub drastyczne okrojenie ich funkcjonowania, na przykład poprzez zmniejszenie stopnia referencyjności, określającego poziom specjalistycznej opieki.

Przedstawiciele władz Powiatu Sokołowskiego zaznaczają, że kondycja finansowa lecznicy od długiego czasu pozostawia wiele do życzenia. Obecnie jednak placówka każdego miesiąca przynosi kolosalne straty, co wynika z drastycznie niskiego wykorzystania dostępnych miejsc dla pacjentów.

Adam Góral, starosta sokołowski wskazuje konkretne jednostki generujące największe koszty przy minimalnym zainteresowaniu pacjentów. Wśród najmniej opłacalnych wymienia oddział noworodkowy, ginekologiczno-położniczy oraz patologii noworodka. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest postępujący niż demograficzny i związany z nim spadek liczby narodzin. Te same czynniki, połączone z poważnymi brakami personelu medycznego, doprowadzają do zamykania porodówek w całej Polsce.

Niestety, taki oddział, przy obłożeniu 20, 30 czy nawet 40 procent nigdy się nie zbilansuje. My bardzo chcemy i zrobimy wszystko, żeby szpital w Sokołowie Podlaskim funkcjonował, ale będzie to tak naprawdę możliwe po jego reorganizacji, ponieważ powiat nie jest w stanie udźwignąć finansowo strat, które generuje szpital. A generuje on co miesiąc kilka milionów strat. Ja bardzo bym chciał, żeby te nasze oddziały funkcjonowały tutaj w Sokołowie. Wiem, że z punktu widzenia społecznego jest to ważne. Natomiast ekonomia jest, niestety, brutalna. (…) Na dzień dzisiejszy SPZOZ na to nie stać

- podkreśla Adam Góral, starosta sokołowski.

Radni powiatowi z Sokołowa Podlaskiego przeciwko cięciom

Krytyczna sytuacja finansowa miejscowego szpitala była głównym tematem niedawnej nadzwyczajnej sesji rady powiatu w Sokołowie Podlaskim. Podczas obrad część lokalnych samorządowców głośno wyraziła swój sprzeciw wobec prób ratowania budżetu kosztem zamykania oddziałów lub znacznego uszczuplania gwarantowanych dotąd świadczeń medycznych. - Prosiliśmy już od kilku miesięcy zarówno pana starostę, jak i innych rządzących w powiecie, aby pan dyrektor stawił się czy na sesję, czy na komisję, abyśmy mogli te wątki wyjaśnić. Niestety nie stawił się. (...) My jesteśmy – podkreślam jeszcze raz – przeciwni zamykaniu tego oddziału, ponieważ później kolejną konsekwencją będzie zamknięcie oddziału ginekologiczno-położniczego. Nie możemy na to pozwolić - mówi Piotr Woźniak, radny Powiatu Sokołowskiego.

Pracownicy oddziału mają własny plan ratunkowy

Zwolennikami utrzymania oddziału patologii noworodka są również zatrudnieni tam medycy, dla których absolutnym priorytetem jest bezpieczeństwo i zdrowie najmłodszych pacjentów. Zaproponowany przez nich plan naprawczy zakłada utrzymanie obecnego wskaźnika zajętości łóżek przy jednoczesnej redukcji etatów, co w realny sposób obniżyłoby koszty funkcjonowania jednostki.

Personel medyczny wierzy, że takie posunięcie zminimalizowałoby straty, a być może nawet zbilansowało budżet. Wynika to z faktu, że załoga obsługuje również wysoce specjalistyczną karetkę neonatologiczną z literą N, przeznaczoną do przewozu noworodków w stanie zagrożenia życia. Wyjazdy tego nowoczesnego ambulansu zasilają kasę szpitala kwotą sięgającą około miliona złotych w skali roku.

Nieprawdą jest, co podają niektóre media, że nasz oddział jest najbardziej kosztownym oddziałem. Generujemy straty takie jak inne oddziały, około dwóch milionów rocznie. Jest szansa na to, żeby zmniejszyć te koszty oddziału. Przedstawiliśmy panu dyrektorowi i zarządowi powiatu plan restrukturyzacji, który zakładałby zmniejszenie ilości łóżek intensywnych, czyli zmniejszenie tym samym ilości personelu. To pozwoliłoby na dostosowanie liczby łóżek do zapotrzebowania naszych pacjentów. My przyjmujemy pacjentów z innych oddziałów, czyli z Węgrowa, Siedlec, Ostrowi Mazowieckiej, Garwolina, Siemiatycz, Mińska Mazowieckiego, a także z naszego miasta, czyli tych, którzy przyjdą do nas do izby przyjęć czy do SOR-u, kierowanych z POZ-ów

- informuje dr Ewa Ługowska-Pilip, kierownik oddziału noworodkowego i patologii noworodka w sokołowskim szpitalu.

Agnieszka Kowalczyk i inne matki apelują o ocalenie oddziału

Kobiety czuwające przy łóżkach swoich pociech są zdruzgotane wizją zamknięcia placówki. Zwracają uwagę, że w przypadku nagłej choroby musiałyby szukać ratunku w Warszawie, a przy ratowaniu wcześniaków każda minuta jest na wagę złota. Agnieszka Kowalczyk, mieszkająca na co dzień pod Otwockiem, wspomina historię swojego dziecka chorego na zapalenie układu moczowego. Chociaż początkowo trafiła do Garwolina, ostatecznie przetransportowano ją do Sokołowa Podlaskiego, gdzie spotkała się z niezwykle profesjonalną i empatyczną opieką.

Identyczne stanowisko zajmują inne matki, których wypowiedzi możecie posłuchać w materiale audio dołączonym do naszego artykułu. Niestety, utrzymanie tak wysoce specjalistycznej jednostki przez zadłużony po uszy szpital generuje potężne dylematy. Ostateczny los patologii noworodka i kilku innych deficytowych oddziałów pozostaje na ten moment niewiadomą.

POSŁUCHAJ więcej o sytuacji oddziału patologii patologii i intensywnej terapii noworodka w Szpitalu SPZOZ w Sokołowie Podlaskim:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki