Lata są coraz gorętsze. Odczuwają to też zwierzęta
Od lat w Polsce okres wakacyjny wiąże się z bardzo wysokimi temperaturami, regularnie przekraczającymi temperaturę 30 stopni Celsjusza. Brak orzeźwiającego wiatru czy klimatyzacji, której nie ma większość naszych mieszkań, sprawia, że upalne dni lipca czy sierpnia stanowią ogromne wyzwanie dla naszych organizmów.
Naszym ukochanym pupilom w takie dni nie jest wcale lżej. Im również doskwiera bezwzględny żar, lejący się z nieba. Naturalnym jest, że w takich sytuacjach chcemy ulżyć zwierzętom. Jednak jak prawidłowo powinniśmy to zrobić?
W rozmowie z "Super Expressem", lekarze weterynarii zaznaczają, że wiele podstawowych zasad jest podobnych do tych, które stosujemy wobec siebie samych.
Zwierzę przede wszystkim powinno mieć możliwość schronienia się przed słońcem, odpoczynku w chłodniejszym miejscu i napicia się zimnej wody w każdej chwili. Obowiązkowo więc podczas upałów powinniśmy zasłaniać rolety czy firanki oraz regularnie uzupełniać miski. Pomocne w przetrwaniu najgorętszych godzin dnia mogą być także maty chłodzące, wiatraki.
Specjaliści ostrzegają: fryzjer w lato to zły pomysł!
Jednym z częstszych błędów jest przekonanie, że zwierzę z dłuższą sierścią należy latem ostrzyc jak najkrócej. Według weterynarzy nie jest to dobre rozwiązanie. Dłuższy włos może działać izolacyjnie, chroniąc zwierzę zarówno przed słońcem, jak i przed nadmiernym nagrzewaniem się.
Specjaliści porównują to do sposobu ubierania się ludzi żyjących w bardzo gorącym klimacie. Na pustyni nie nosi się skąpych ubrań, lecz przewiewne, osłaniające ciało materiały, które tworzą barierę między organizmem a warunkami zewnętrznymi. Podobnie sierść zwierzęcia może pełnić funkcję ochronną.
Nie oznacza to oczywiście, że nie trzeba dbać o pielęgnację. Zwierzę powinno być regularnie wyczesywane, a skołtuniona sierść usuwana, bo utrudnia wentylację skóry. Jednak radykalne golenie psa czy kota "na lato" może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Spacer tak, ale nie w pełnym słońcu
W przypadku psów najważniejszą zasadą jest ograniczenie spacerów w godzinach największego upału. Najlepiej wychodzić wcześnie rano lub późnym wieczorem, kiedy temperatura jest niższa, a nawierzchnie nie są już tak rozgrzane.
Weterynarze zwracają uwagę, że szczególnie niebezpieczne są chodniki i asfalt. W upalne dni mogą nagrzewać się do bardzo wysokich temperatur, co grozi poparzeniem opuszek łap. Dlatego podczas spacerów warto wybierać trawniki, ścieżki w cieniu i tereny zielone.
- Nie raz trafiają do nas zwierzaki z oparzeniami łap. Przyczyną prawie zawsze jest nieodpowiedzialny opiekun, który wziął zwierzaka na spacer w samo południe. Bieganie z psem, jogging, jazda na rowerze z pupilem czy długie wędrówki w pełnym słońcu mogą skończyć się tragicznie - komentują specjaliści w rozmowie z reporterem Super Expressu.
Koty i psy same szukają chłodu. Trzeba im to umożliwić
Koty zwykle nie wychodzą na spacery tak jak psy, ale one również mogą cierpieć z powodu wysokiej temperatury w mieszkaniu. Szczególnie dotyczy to lokali bez klimatyzacji, gdzie temperatura potrafi przekroczyć 30 stopni.
W takich sytuacjach warto pozwolić zwierzętom wybierać miejsce odpoczynku. Otwarta łazienka, dostęp do zacienionych pomieszczeń i możliwość położenia się na chłodnej powierzchni mogą znacząco poprawić komfort zwierzęcia. Właściciel powinien obserwować pupila i nie zmuszać go do konkretnego rozwiązania.
W czasie upału można pomagać zwierzęciu w schładzaniu organizmu, ale trzeba robić to rozsądnie. Weterynarze wskazują, że dobrym rozwiązaniem mogą być chłodne okłady, na przykład żelowe kompresy stosowane u ludzi. Można przykładać je w okolice brzucha lub karku.
Ostrożność należy zachować przy polewaniu zwierzęcia wodą albo robieniu mu zimnego prysznica. Zmoczenie całej sierści nie zawsze przynosi oczekiwany efekt. Woda zaczyna parować, a zwierzęciu może zrobić się jeszcze bardziej duszno i gorąco.
Udar cieplny - kiedy należy się martwić?
Objawy przegrzania lub udaru cieplnego mogą być bardzo groźne. Według weterynarzy właściciele powinny zaalarmować przede wszystkim intensywne dyszenie, które nie ustępuje, osłabienie, niechęć do stania, zaburzenia równowagi, a także omdlenia.
Najprostszą metodą oceny sytuacji jest zmierzenie temperatury zwierzęcia. Można zrobić to zwykłym termometrem, mierząc temperaturę podobnie jak u małych dzieci.
Prawidłowa temperatura ciała psa wynosi około 38,5 st. C., a kota około 39 stopni. Przy udarze cieplnym temperatura zwykle przekracza 40 stopni. Taka sytuacja wymaga szybkiego działania lekarza.
Nie wolno również pod żadnym pozorem zostawić zwierzęcia zamkniętego w aucie, nawet przy włączonej klimatyzacji czy otwartym oknie. Na szczęście sklepy czy urzędy są coraz bardziej wyrozumiałe na obecność pupili w swoich budynkach. Jednak najlepszym rozwiązaniem jest po prostu zostawić je w domu.