Nad ranem 12 maja 2024 roku nad warszawską Białołęka pojawiła się gigantyczna chmura. Pierwsze informacje, które do nas docierały były przerażające. Płonie centrum handlowe Marywilska 44. W ciągu kolejnych kilkunastu godzin ogień doszczętnie strawił sześć hal o łącznej powierzchni około 60 tys. mkw. Na miejscu działało ponad 1400 punktów handlowych i usługowych. W tej tragedii był jednak jeden niezwykle ważny szczegół: ponieważ pożar wybuchł w nocy, w środku nikogo nie było. Nikt nie zginął ani nie został ranny.
Śledztwo w sprawie podpalenia Marywilskiej 44
Rok później nadszedł kolejny szok. Prokuratura Krajowa poinformowała, że pożar nie pojawił się tam przypadkiem. Według śledczych za podpaleniem stała międzynarodowa grupa przestępcza działająca na zlecenie Federacji Rosyjskiej. Biegli ustalili, że w jednym z boksów hali H podłożono ładunek zapalający, który został aktywowany zdalnie za pomocą telefonu komórkowego. Śledczy powiązali grupę także z podpaleniem sklepu IKEA w Wilnie i próbą podpalenia obiektu tej sieci w Rydze. W październiku 2025 roku zapadły pierwsze, nieprawomocne wyroki. Trzech obywateli Ukrainy skazano na kary od roku i czterech miesięcy do 5,5 roku więzienia. Serhii Chalyi, podejrzewany o kierowanie grupą, wciąż jest poszukiwany czerwoną notą Interpolu.
Tymczasowe miasteczko handlowe
Tymczasem życie kupców musiało toczyć się dalej. Spółka Marywilska 44, należąca do grupy Mirbud, niemal od razu zapowiedziała odbudowę. Latem 2024 roku uruchomiono tymczasowe miasteczko handlowe z kontenerów. Znalazło w nim miejsce około 400 przedsiębiorców. Część pozostałych kupców przeniosła działalność do innych lokali zaproponowanych przez miasto.
Pozwolenie na budowę i wizja nowoczesnego centrum
Na odbudowę trzeba było jednak poczekać. Dopiero 2 września 2026 roku inwestor poinformował o uzyskaniu pozwolenia na budowę. Jak czytamy na architektura.muratorplus.pl, nowe centrum ma zachować powierzchnię około 65 tys. mkw., ale ma być nowocześniejsze.
Lokale handlowe będą miały około 50 mkw. Trzykrotnie większa ma być też strefa food court. Pojawią się także rozbudowane funkcje sportowo-rekreacyjne.
− Dzięki ścisłej współpracy z Najemcami, nowy projekt uwzględnia m.in. optymalne rozmieszczenie lokali czy komfortowe dla Klientów ciągi komunikacyjne pozwalające na intuicyjne poruszanie się po Centrum − podała spółka. Pierwszeństwo w wyborze lokali mają mieć przedsiębiorcy, którzy po pożarze wznowili działalność w tymczasowym miasteczku.
Historia tego miejsca jest jednak znacznie starsza niż sama Marywilska 44. Zanim pojawiły się hale handlowe, działała tu Fabryka Elementów Betoniarskich „Faelbet”, produkująca płyty i stropy wykorzystywane w budownictwie mieszkaniowym. Zakład przetrwał czasy PRL, ale ostatecznie został pokonany przez transformację ustrojową po 1989 roku.
Jeszcze wcześniej były tu pola, sady i ogrody dawnego folwarku Marcelin. W 1878 roku majątek kupił Wilhelm Karol Henryk Meylert. Próbował różnych sposobów na rozwój gospodarstwa, aż postawił na szparagi. Pomysł okazał się sukcesem. Warzywa z Marcelina trafiały między innymi do zamożnych mieszkańców Petersburga. Po wojnie historia tego miejsca znów gwałtownie się zmieniła. Rodzina Majlertów została wywłaszczona z około trzech czwartych gruntów, a na dawnych polach powstała fabryka.
Kiedy planowane otwarcie?
A teraz? Po szparagach, fabryce domów, targowisku i tragicznym pożarze ma powstać nowa Marywilska 44. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze zakupy w odbudowanym centrum będzie można zrobić już w I kwartale 2027 roku.
Źródło: architektura.muratorplus.pl