Do brutalnego zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy doszło 23 kwietnia 2025 roku na terenie zakładu stolarskiego. Od tamtej pory o wstrząsającej historii śmierci nastolatki rozpisują się media w całej Polsce, a postępowanie śledzą ludzie z różnych zakątków kraju. Feralnego dnia Maja spotkała się z Bartoszem G., swoim dawnym kolegą. Zdaniem prokuratury, chłopak ją wówczas zamordował. Do Sądu Okręgowego w Płocku skierowano już akt oskarżenia przeciwko nastolatkowi, a jednym z kluczowych dowodów są nagrania z monitoringu, które po tym, jak ktoś je skasował, finalnie udało się odzyskać. Na wideo widać, jak szokujących czynów dopuszcza się sprawca. W rozmowie z "Super Expressem" jakiś czas temu pełnomocnik rodziny ofiary, dr Wojciech Kasprzyk, mówił że to najstraszniejsze nagranie, jakie widział w swoim życiu.
W najnowszym reportażu programu "Uwaga! TVN", który właśnie ujrzał światło dzienne, opisano całe zajście. Na nagraniu widać, jak Bartosz G. ciągnie Maję za włosy po ziemi, a następnie wraca z kijem, którym uderza dziewczynę w głowę. Reporter stacji opowiada, że agresor miał zmienić kij na łopatę, natomiast po tym, jak 16-latka przestała się ruszać, umieścić jej ciało w plastikowym pojemniku. Próbował zatrzeć ślady przy użyciu palnika gazowego. Całość jest bardzo drastyczna. Tak bardzo, że być może wideo nie zostanie pokazane ojcu ofiary.
Czytaj także: Wiemy, kiedy ruszy proces Bartosza G. Oskarżony o zabójstwo Mai z Mławy stanie przed sądem
- Chronię, żeby ten materiał nigdzie nie wyszedł. Na początku zabroniłem Jarkowi (tata Mai - przypis red.) go oglądać. Na pewno do końca będę starał się chronić rodziców przed tym materiałem. Jest drastyczny. Tak jesteśmy umówieni – mówi dr Wojciech Kasprzyk w rozmowie z "Wirtualną Polską" i jednocześnie przyznaje, że mimo jego starań mężczyzna jest stopniowo przygotowywany do udziału w postępowaniu. -– Wiem, że psychiatrzy przygotowują go powoli do tego procesu i nawet do obejrzenia materiału – ujawnia mecenas.
Zgodnie z prawem, jak przekazuje pełnomocnik, pan Jarosław nie musi i nie będzie zobowiązany w sądzie do oglądania materiału czy kontaktu z oskarżonym o zabójstwo. - Jeżeli dotyczy to osoby najbliższej, może zasygnalizować w procesie, że chce uniknąć takiego kontaktu - precyzuje. Równocześnie bliscy Mai zapewniają, że chcą jawności procesu. Szczegóły poniżej.
Jawny proces, by pamięć o Mai nie zagasła. "Tata jest nastawiony na walkę"
Dr Wojciech Kasprzyk przyznaje, że rodzina chce jawności procesu. Tak, by dziennikarze mogli wejść na rozprawę, słuchać i relacjonować wszystko, co tam usłyszą, żeby pamięć o Mai nie zagasła, ale też po to, żeby opinia publiczna poznała prawdę. Przeciwny wniosek, o wyłączenie jawności, chociażby z uwagi na nieletni wiek oskarżonego, zapewne wniesie jego strona postępowania, w tym matka, która od początku go broni, występuje w mediach i atakuje rodzinę pokrzywdzonej dziewczyny.
- Chcemy, żeby ludzie widzieli, jak ten proces wygląda. Zakładam, że oskarżony będzie temu przeciwny. Zdecyduje sąd - mówi dr Kasprzyk w rozmowie z "Wirtualną Polską". Dodaje, że pan Jarosław, tata Mai, chce doprowadzić sprawę do końca. - On jest teraz nastawiony na walkę, na udowodnienie prawdy. A później, jak sam powiedział, "zajmie się swoją żałobą" – relacjonuje mecenas.
Jak ustalił "Super Express", pierwsze posiedzenie rozpoczynające sprawę ma odbyć się 7 października 2026 roku o godzinie 10:00 w Sądzie Okręgowym w Płocku.