Płyty na Chmielnej nie wytrzymały zimy. Remont za 22 mln zł na nic?
Nowe, piękne granitowe płyty na ulicy Chmielnejnie przetrwały tej zimy. Na kilkudziesięciometrowym odcinku wybrzuszyły się, tworząc niebezpieczne nierówności. Wyskoczyły w górę zaledwie rok po gruntownym remoncie za ponad 22 mln zł, który miał odmienić charakter ulicy.
Nowa nawierzchnia, dodatkowa zieleń i miejska infrastruktura sprawiły, że miejsce zaczęło przyciągać spacerowiczów. W założeniu miał to być deptak, a więc tylko dla pieszych. Formalnie − jest nim − samochody nie mogą tam wjeżdżać, z wyjątkiem aut dostawczych. W rzeczywistości jednak spacer Chmielną przypomina nadal slalom między autami, bo codziennie wjeżdża tam zaopatrzenie do licznych restauracji i nielicznych już sklepów.
W poniedziałek (16 lutego) na płytkach, równolegle do tych wybrzuszonych fotoreporter „Super Expressu” zaobserwował cały sznur zaparkowanych przy chodniku aut, od dostawczaka InPostu po taksówki. Nic więc dziwnego, że obciążane z jednej strony płyty „wybiły” do góry.
− Deptak deptakiem, ale skoro ulica ma żyć, to wiadomo było, że będą tu wjeżdżać samochody z towarem. Trzeba było zaplanować taką nawierzchnię, żeby wytrzymała te samochody – grzmią internauci.
Internauci i mieszkańcy oburzeni
− Dramat. Już nie raz się tu potknąłem. Przeżyłem kilka remontów Chmielnej, ale nie myślałem, że ten nowy nie wytrzyma roku – macha ręką Zygmunt Kałużyński (70 l.), mieszkaniec Śródmieścia.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapewnia, że naprawa płytek na Chmielnej odbędzie się w ramach gwarancji, a więc za darmo. Ale trzeba poczekać na odwilż.
Naprawa z gwarancji. Kiedy ruszą prace na Chmielnej?
− Na wiosnę planowany jest przegląd gwarancyjny z udziałem wykonawcy, podczas którego nawierzchnia zostanie doprowadzona do właściwego stanu. Obecne warunki pogodowe nie sprzyjają prowadzeniu prac naprawczych − mówi „Super Expressowi” Anna Łobko, rzecznik urzędu dzielnicy Śródmieście.