Dostawca pizzy ukradł służbową skodę i zniknął. Dopadli go po pościgu pracownicy pizzerii

Tego pracownika kierownictwo mokotowskiej pizzerii zapamięta do końca życia. Hubert Cz. (26 l.) zatrudnił się jako dostawca pizzy. Ale zamiast uczciwie pracować, już pierwszego dnia pracy ukradł służbowy samochód, pieniądze i zniknął. Menadżerom pizzerii udało się go złapać po pościgu na Trasie Łazienkowskiej.

pizzer złodziej
Autor: mp/ Materiały prasowe

Hubert Cz. przyszedł pierwszy dzień do pracy. Podpisał umowę, zostawił kopię prawa jazdy i ruszył w teren. Chwilę przed zamknięciem pizzerii pojechał na ostatni kurs i już z niego nie wrócił. Kierownik próbował dodzwonić się do pracownika, ale telefon był niedostępny. Następnego dnia sprawa została zgłoszona na policję. W tym czasie nieuczciwy pracownik jeździł sobie samochodem bezkarnie po Warszawie. Kiedy skończyło mu się paliwo, zajechał na stację benzynową do Ursusa i zatankował do pełna... na koszt firmy. Próbował zapłacić służbową kartą. Pracownicy nie czekając na działania policji, zamieścili post na portalu społecznościowym o skradzionym samochodzie. Złodziejaszka udało się namierzyć na Grochowie.

- Dostałem informacje, że samochód jest widziany na Pradze. Pojechałem na miejsce, namierzyłem go i śledziłem. Powiadomiłem też policję. Udało nam się go zatrzymać na Trasie Łazienkowskiej. Zajechaliśmy mu drogę dwoma samochodami - opowiada Michał, pracownik pizzerii. Wówczas do akcji wkroczyła policja. Okazało się, że kierujący Hubert Cz. jest pijany i naćpany. A w ciągu tych kilku dni zniszczył kompletnie skradzione służbowe auto. Jest poobijane, a w środku popalona tapicerka. Za kradzież mężczyźnie grozi do 5 lat za kratkami.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki