To gang „Różowych Panter” ukradł w Westfield Mokotów kosztowności warte ponad pół miliona

2026-07-12 12:55

Po półtora roku od zuchwałego napadu w Westfield Mokotów policja ustaliła, że za rabunkiem stoi międzynarodowy gang „Różowych Panter”. Napad na jubilera trwał wtedy niespełna półtorej minuty. Zamaskowani sprawcy uciekli na hulajnogach. Jeden ze złodziei wpadł w Serbii.

"Różowe pantery" zaatakowały jubilera na Mokotowie

– To trwało jakieś 30 sekund, może minutę – opowiadał „Super Expressowi” zszokowany świadek napadu z 30 grudnia 2024 r. w Galerii Westfield Mokotów. Tuż przed Nowym Rokiem do salonu jubilerskiego wpadło trzech zamaskowanych złodziei. Młotkami błyskawicznie rozbili szyby w gablotach i zgarniali do toreb kosztowności. Jeden z nich wyglądał jak dostawca jedzenia - miał plecak i niebieską kurtkę podobną do tej, jakie noszą pracownicy jednej z firm kurierskich. Po obrabowaniu sklepu bandyci zdołali dostać się na podziemny parking. Tam coś poszło nie po ich myśli. W trakcie ucieczki porzucili lub zgubili jedną z toreb ze zrabowaną biżuterią.

Dziś policja już wie, że kosztowności warte były ponad pół miliona złotych. A za napadem na Mokotowie stoi międzynarodowy gang tzw. „Różowych Panter”, który rabował wiele sklepów w całej Europie, m.in. w Niemczech, Portugalii, Szwajcarii a dwie dekady temu – w Dubaju. Do centrum centrum handlowego w Dubaju złodzieje wjechali czarnym audi, rozbijając szklane drzwi galerii i potem witrynę jubilera. Zamaskowani napastnicy z bronią rozbijają gabloty i zabierają diamenty warte około 11 mln euro. Odjeżdżają a samochód podpalają kilkaset metrów dalej. Tamten napad z 2007 r. trwał 50 sekund. Ten warszawski ostatecznie miał czas o ponad pół minuty gorszy – rozegrał się, jak wyliczyli śledczy, w 86 sekund.

Wpadł na Bałkanach 

Komenda Stołeczna Policji wróciła teraz z informacjami o tym napadzie. - Funkcjonariusze analizowali nagrania z monitoringu, odtwarzali trasę ucieczki oraz gromadzili materiał dowodowy. Na trasie wykorzystanej przez napastników odnaleziono wtedy porzuconą odzież, czapki i pojemnik z gazem. Na części zabezpieczonych przedmiotów znajdował się materiał DNA – stąd wiadomo było, kogo szukać.

Jeden z podejrzanych rabusiów został właśnie zatrzymany podczas próby przekroczenia granicy serbsko-chorwackiej. 46-latek jest obywatelem Serbii. Miesiąc przed napadem wraz ze wspólnikami przyjechał do Warszawy, by rozpracować teren. Wynajęli mieszkanie, obserwowali salon i przygotowywali plan ucieczki.

Zatrzymany przebywa w areszcie w Chorwacji. Polska prokuratura oczekuje na jego przekazanie. Pozostali podejrzani nadal są poszukiwani. 

Napad na jubilera na Mokotowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki