Poruszenie po dramatycznym odkryciu w zakonie. Noworodek był w reklamówce! "To trzeba zostawić temu na górze"

Sprawa z Błonia wstrząsnęła całą Polską. W środku nocy w domu Zgromadzenia Sióstr Serafitek ciszę przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. Na schodach zakonnice odnalazły reklamówkę, a w niej owiniętego kocem noworodka. Chłopiec był tuż po urodzeniu.

Do dramatycznego odkrycia doszło we wtorek, 1 września, około godz. 4.20 przy ul. Poznańskiej w Błoniu. Osoba, która przyniosła dziecko pod zakon, zadzwoniła dzwonkiem, po czym zniknęła. Przy domu zakonnym nie ma okna życia.

Na miejsce natychmiast wezwano policję i pogotowie. Maleńki chłopiec trafił do szpitala. Najważniejsza wiadomość jest dobra: dziecko jest całe i zdrowe, pozostaje pod opieką lekarzy.

Sprawa wstrząsnęła mieszkańcami Błonia.

Dobrze, że matka nie wyrzuciła dziecka do śmietnika, tylko zostawiła je w miejscu, gdzie ktoś się nim zaopiekował. Nie mi oceniać jej postępowanie. To trzeba zostawić temu na górze – powiedziała nam jedna z mieszkanek.

 Policja próbuje teraz przede wszystkim ustalić, kim jest matka chłopca.

– We wtorek zaroiło się tu od policji. Przeszukiwali pobliski park i cmentarz. Chodzili od mieszkania do mieszkania w blokach niedaleko – relacjonuje świadek działań policji.

W poszukiwaniach wykorzystano również psy tropiące.

Jak ustalił „Super Express”, śledczy dysponują krótkim nagraniem, najprawdopodobniej z monitoringu przy przejeździe kolejowym, na którym widać osobę mogącą mieć związek z porzuceniem chłopca. Postać ubrana jest na ciemno, ma kaptur, plecak i niesie w ręku reklamówkę. Zwraca uwagę jej nietypowy sposób poruszania się.

Osoby, które widziały nagranie, zwracają uwagę, że dziwny chód może sugerować kobietę będącą krótko po porodzie. Jednocześnie przyznają, że materiał jest niewyraźny i na jego podstawie bardzo trudno rozpoznać, kto znajduje się na nagraniu.

Zakonnice z domu Zgromadzenia Sióstr Serafitek odmówiły nam komentarza w sprawie. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi dalsze czynności i sprawdza wszystkie tropy, które mogą doprowadzić do rodziców chłopca oraz wyjaśnić dokładne okoliczności jego pozostawienia przed zakonem.

Do sprawy wrócimy, gdy tylko śledczy przekażą nowe informacje.

Rozmowa z St. post. Klaudia Węcłaś II Wicemiss Polski

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki