Jadąc BMW staranował przystanek. Wcześniej stracił prawo jazdy

To mogło zakończyć się tragedią. Rozpędzone BMW wypadło z jezdni i staranowało wiatę przystankową przy al. Stanów Zjednoczonych w Warszawie. Z pojazdu został wrak, a wiatę zrównano z ziemią. Za kierownicą potężnego SUV-a siedział 26-latek. Okazało się, że prawo jazdy stracił w lutym br. Nie przeszkadzało mu to jednać w szaleńczej jeździe.

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło późnym wieczorem przy przystanku Kanał Gocławski na Pradze-Południe. O godz. 22.05 strażacy otrzymali zgłoszenie o samochodzie osobowym, który uderzył w przystankową konstrukcję. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe.

BMW z ogromną siłą uderzyło w wiatę

Widok po kolizji był dramatyczny. Przód BMW został poważnie zniszczony, a metalowe i szklane elementy przystanku zostały uszkodzone. Fragmenty karoserii oraz rozbitej infrastruktury znajdowały się w pobliżu jezdni i chodnika.

Samochodem podróżowały dwie osoby. Zarówno kierowca, jak i pasażer opuścili rozbite BMW jeszcze przed przybyciem strażaków. Nie było konieczności ich hospitalizacji.

Szczęśliwie w momencie kolizji na przystanku nie czekała żadna osoba. W innym przypadku jej życie mogłoby być zagrożone.

Samochód nie zatrzymał się od razu po zjechaniu z jezdni. Oprócz przystankowej wiaty uszkodzony został stojący w pobliżu kosz oraz hulajnoga elektryczna.

Policja wstępnie twierdzi, że przyczyną zdarzenia było niedostosowanie prędkości przez 26-latka. To jednak nie koniec problemów młodego kierowcy.

Przeczytaj także: Zaatakowała 13-letnią dziewczynkę za to, że jest z Ukrainy. Wyrwała jej włosy

Stracił prawo jazdy kilka miesięcy wcześniej

Podczas sprawdzania dokumentów kierowcy na jaw wyszło, że 26-latek w ogóle nie powinien znajdować się za kierownicą. Mężczyzna nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów. Stracił je w lutym 2026 roku wskutek przekroczenia dopuszczalnego limitu punktów karnych. Innymi słowy był znanym piratem drogowym. 

Odebranie mu uprawnień nie powstrzymało go przed kolejną szaleńczą jazdą. Tym razem jego nieodpowiedzialność doprowadziła jedynie do zniszczeń auta i infrastruktury miejskiej.

Policjanci przebadali 26-latka na obecność alkoholu. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Niemniej sprawa nie zakończyła się na mandacie. Mundurowi złożyli wniosek do sądu o ukaranie pirata. Teraz los 26-latka jest w rękach sądu. 

Kierowca wyskoczył z samochodu podczas jazdy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki