Do bulwersujących scen doszło 25 sierpnia na placu Sikorskiego w Siedlcach. Nic nie zapowiadało tego, że zwykły wieczór w centrum miasta zakończy się atakiem na dziecko.
Na placu siedziały trzy dziewczynki. Niedaleko nich przebywała 41-letnia kobieta z mężczyzną. Kobieta piła alkohol. W pewnym momencie między nią a dziewczynkami wywiązała się rozmowa. Sytuacja szybko przybrała dramatyczny bieg.
41-latka rzuciła się na 13-letnią Ukrainkę
W końcu 41-latka swoją agresję skierowała na 13-letnią obywatelkę Ukrainy. Kobieta miała znieważać nastolatkę słowami odnoszącymi się do jej narodowości. Na wyzwiskach się nie skończyło.
– 41-latka zaatakowała 13-letnią obywatelkę Ukrainy i wyrwała jej włosy – informuje prokurator Katarzyna Wąsak z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach.
O wszystkim została zawiadomiona policja. Mundurowi ustalili tożsamość kobiety, a następnie ją zatrzymali. Śledczy zabezpieczyli także monitoring z placu Sikorskiego, który pozwolił odtworzyć przebieg wydarzeń.
Jak ustaliła prokuratura, napastniczka nie mieszka w Siedlcach. Do miasta przyjechała do mężczyzny, z którym tego dnia przebywała na placu.
Znieważyła także matkę dziewczynki
Po zatrzymaniu 41-latka trafiła w ręce śledczych. Usłyszała zarzuty dotyczące nie tylko przemocy wobec 13-latki, ale również znieważenia jej na tle narodowościowym. To jednak nie wszystko. Kobieta miała również obrażać matkę dziewczynki.
Prokuratura Rejonowa w Siedlcach zastosowała wobec podejrzanej dozór policji. 41-latka raz w tygodniu musi stawiać się na komendzie. Nie może też kontaktować się z pokrzywdzonymi ani zbliżać się do nich na mniej niż 50 metrów.
Mama 13-latki opisała dramat córki w mediach społecznościowych.
– Moja córka padła ofiarą przemocy, a podczas zdarzenia została również poniżona z powodu swojego ukraińskiego pochodzenia – napisała kobieta.
Jak dodała, całe zdarzenie mocno odbiło się na poczuciu bezpieczeństwa i zdrowiu psychicznym jej córki.
Sprawa nie jest jednak zakończona. Śledczy nadal wyjaśniają dokładne okoliczności ataku i zbierają materiał dowodowy. O dalszym losie 41-latki najprawdopodobniej zdecyduje sąd.