Chwile grozy na jednej z kluczowych tras w Warszawie. W czwartek (15 października) około godziny 6, w szczycie porannych dojazdów do pracy, na ulicy Witosa w kierunku Śródmieścia, doszło do serii kolizji. Jak informuje "Super Express" straż pożarna, były to dwa odrębne zdarzenia. Chwilę później uszkodzony został także radiowóz policji, który przybył na miejsce. W sumie w zdarzeniach brało udział aż jedenaście aut.
− Wiadukt oraz ulica Witosa w kierunku Śródmieścia są zablokowane. Według wstępnych ustaleń do zdarzenia doszło ze względu na trudne warunki pogodowe. Kierowcy byli trzeźwi i posiadali uprawnienia. Nie było osób rannych. Na miejscu była karetka pogotowia, ale nikogo nie zabrała do szpitala − przekazała „Super Expressowi” Monika Kaczyńska z Komendy Stołecznej Policji.
Jak to możliwe, że w jednym miejscu doszło do tak dużego karambolu? Wstępne ustalenia służb są jednoznaczne. Prawdopodobną przyczyną było klasyczne najechanie na tył poprzedzającego pojazdu.
Policja apeluje o rozsądek i przypomina o zasadach, które stanowią najlepszą finansową tarczę przed kosztami napraw i bezpieczny port w trudnych warunkach. Jak przekazuje, przede wszystkim kluczowe jest dostosowanie prędkości do warunków, a nie ślepe trzymanie się znaków, które wskazują wartość maksymalną przy idealnej pogodzie. Równie ważne jest zachowanie znacznie większego odstępu od poprzedzającego pojazdu, ponieważ droga hamowania na mokrej nawierzchni wydłuża się nawet kilkukrotnie.
Należy także unikać wszelkich gwałtownych manewrów. Każde nagłe hamowanie czy skręt kierownicą na śliskiej drodze grozi utratą panowania nad autem. Szczególną ostrożność trzeba zachować na wiaduktach i w zacienionych miejscach, gdzie nawierzchnia jest chłodniejsza i wolniej schnie. Wreszcie, nie można bezgranicznie ufać technologii. Systemy takie jak ABS czy ESP są ogromnym wsparciem, ale nigdy nie zastąpią zdrowego rozsądku i przewidywania kierowcy.