Gigantyczny pożar w powiecie wołomińskim. Na miejscu akcji premier Donald Tusk

2026-05-29 13:34

Premier Donald Tusk powiedział w piątek, że odebrał raport, który pokazuje, jak wielką pracę wykonano przez całą noc przy gaszeniu pożaru 300 ha lasu w powiecie wołomińskim. Dodał, że łuna była widoczna z Warszawy. Szef MSWiA Marcin Kierwiński ocenił natomiast, że obecnie sytuacja jest znacznie lepsza, ale to wiatr będzie decydował, czy zostanie opanowana.

Donald Tusk

i

Autor: Przemysław Piątkowski/ PAP

Donald Tusk w miejscu akcji gaśniczej w powiecie wołomińskim

Premier Donald Tusk, minister Marcin Kierwiński oraz szef PSP nadbryg. Wojciech Kruczek wzięli udział w briefingu po odprawie ws. pożarów w powiecie wołomińskim. - Odebrałem raport, który przede wszystkim pokazuje, jak wielką pracę wykonano przez całą noc - powiedział szef rządu. Zaznaczył, że jest "oczywiście za wcześnie", żeby powiedzieć, iż sytuacja jest w pełni opanowana, ale z raportu wynika i widać gołym okiem sytuację dużo lepszą od tej z późnego wieczora w czwartek.

Zdaniem Tuska, dużo zależy od wiatru. - Ale ludzie są tutaj przygotowani. Straż pożarna, ochotnicza straż pożarna, policja, WOT, Lasy Państwowe, zawsze ci sami ludzie są na posterunku i chciałem za to bardzo podziękować - powiedział premier. Przekazał też, że deklarację pomocy przy gaszeniu pożaru zgłosili Słowacy. - Pierwsi zwrócili się do nas z pytaniem, czy mają coś przysłać, pomóc, więc w razie potrzeby będziemy mobilizować dodatkowe środki - powiedział. Zaznaczył jednak, że obecnie taka zewnętrzna pomoc nie jest potrzebna.

Podkreślił, że trwająca współpraca straży, wojska i policji była też niezbędna po to, by zabezpieczyć ewentualne ryzyko dotyczące mieszkańców i zabudowań. Przypomniał, że doszło do ewakuacji. Jednocześnie stwierdził, że w tej chwili nie ma bezpośredniego zagrożenia, ale zawsze będzie w takich sytuacjach prosił, by słuchać straży pożarnej i policji. Powiedział, że służby będą cały czas do dyspozycji, gdyby ewentualnie potrzebna była dodatkową pomoc.

Strażacy walczą z żywiołem, decydujący będzie wiatr

Szef MSWiA podczas konferencji podkreślił, że miniona noc była ciężka i pracowita. - Prawie 800 strażaków walczących cały czas z pożarem, ponad 250 wozów. Od pierwszej chwili uruchomione Wojska Obrony Terytorialnej - powiedział Kierwiński. Dodał, że wspierało ich prawie 400 funkcjonariuszy policji. Wskazał, że od pierwszych godzin od wybuchu pożaru uruchomiono duże zasoby sprzętu i odwody. - Pracujemy tak, żeby ta noc była jak najbardziej efektywna - zapewnił. Zaznaczył też, że obecnie sytuacja jest znacznie lepsza, natomiast kluczowe będą cztery najbliższe godziny.

Szef PSP nadbryg. Wojciech Kruczek zwrócił uwagę, że boi się kilku kolejnych godzin ze względu na zrywający się wiatr, którego porywy mogą osiągać 45 km/h. Dodał, że od godzin porannych strażacy wykorzystują wsparcie z powietrza. - Jest to jeden Black Hawk, trzy śmigłowce z Lasów Państwowych, cztery Dromadery, które już dokonały zrzutów w ilości 400 metrów sześciennych, co powoduje, że bardzo mocno wspierają nasze działania - mówił Kruczek. Podkreślił, że do działań wysłano trzy moduły GFFF, czyli specjalistyczne pododdziały PSP przeznaczone do walki z pożarami lasów z ziemi, oraz jedną kompanię gaśniczą, które pojawią się w najbliższych godzinach, by - jak mówił - zmienić pracujących całą noc strażaków.

Łódzcy policjanci uratowali mężczyznę z pożaru
Drogowskazy
Pali się! Straż pożarna okiem kobiety. DROGOWSKAZY

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki