Groza pod Blue City! Znany prezenter zaatakowany bronią! Sprawca miał go na muszce

Chwile grozy przeżył Rafał W. prezenter znanej stacji radiowej. Podczas parkowania samochodu na terenie galerii, podszedł do niego mężczyzna z bronią i przystawił mu ją do głowy. - Miał mnie na muszce. Całe życie przeleciało mi przed oczami- opowiada gwiazdor anteny. Sprawa została zgłoszona na policję i do prokuratury. Mimo ujawnienia sprawcy śledztwo zostało umorzone. Okazało się, że to biznesmen i ma pozwolenie na broń. Czy osoby mające zgodę na posiadanie broni mogą tak bezkarnie latać z nią po ulicach i celować do ludzi?

Rafał wybrał się na zaplanowane spotkanie do Blue City. Mężczyzna podjechał pod galerię i chciał zaparkować swój samochód na parkingu. - Szukałem wolnego miejsca. Nagle jeden z samochodów próbował wyjechać z niego i chciał wymusić na mnie pierwszeństwo. Auto stanęło centralnie na mojej drodze. Kierowca nie chciał za wszelką cenę przejechać drogą jednokierunkową. Za mną stanęło inne auto. W pewnym momencie wysiadł z niego mężczyzna, przyszedł do mnie i podniesionym głosem kazał mi jechać na wprost. Stwierdził, że tu każdy jeździ jak chce. Odpowiedziałem mu, że w Polsce obowiązuje prawo drogowe i będę go przestrzegał - tłumaczy prezenter. Wtedy rozwścieczony mężczyzna wrócił do samochodu, wziął pistolet i ruszył w stronę samochodu prezentera. Mężczyzna stanął przed drzwiami auta i trzymając Rafała na muszce wykrzykiwał "I CO TERAZ!".

PRZECZYTAJ TEŻ KONIECZNIE Matka zabójcy z Pragi chce pochować Sarę i Dominika w jednym grobie z ojcem

- Byłem przerażony. Całe życie przemknęło mi przed oczami- opowiada didżej radiowy. Gdy napastnik zauważył, że bierze telefon, wystraszył się, wsiadł do samochodu i uciekł. Mężczyzna zadzwonił pod numer 112. Po godzinie na miejscu zjawił się patrol. Ale okazało się, że kamera znajduje się 15 metrów od miejsca zajścia i nic nie nagrała. Następnego dnia prezenter zadzwonił do Centrum Handlowego Blue City. Szef ochrony poinformował go, że monitoring został zabezpieczony i zostanie przekazany Policji. Kilka dni później pan Rafał udał się na komisariat. Tam otrzymał informację o wszczęciu śledztwa i otrzymaniu statusu pokrzywdzonego. - Poszedłem na komisariat w celu wglądu do akt. I okazało się, że policjanci nie ustalili żadnych świadków, a z zeznań wynika, że człowiek, który celował do mnie z broni to biznesmen, który ma pozwolenie na broń. I rzekomo nie użył jej w tym zajściu, a wykorzystał jedynie broń hukową. Dodatkowo zeznał, że to ja groziłem mu nożem - opowiada zbulwersowany prezenter. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Jak to możliwe, że wobec takich faktów Policja i Prokuratura nie podejmują żadnych czynności, by ukarać sprawcę?

ZOBACZ KONIECZNIE NASZEGO NEWSA Przerażające fakty! Czy CHIŃSKI WIRUS to broń biologiczna?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki