Spis treści
Dramatyczna sytuacja na rynku. Gdzie szukać ratunku?
Zdobycie własnego lokum w Warszawie to dziś dla wielu Polaków prawdziwa droga przez mękę. Zaporowe ceny, rosnące wymagania banków i trudności z uzbieraniem wkładu własnego sprawiają, że marzenia o stabilizacji trzeba odkładać na nieokreśloną przyszłość. Szczególnie boleśnie odczuwają to osoby celujące w centralne dzielnice stolicy. Czy jesteśmy skazani na wieczny wynajem?
„Młodzi migrujący za pracą do największych miast często się skarżą, że własne M jest poza zasięgiem finansowym przeciętnie zarabiających ludzi. W prestiżowych dzielnicach faktycznie tak jest. Na przedmieściach mieszkania wciąż są dostępne, choć i tam ceny szybują coraz wyżej” - zaznaczył ekspert portalu RynekPierwotny.pl Marek Wielgo.
Choć, jak wynika z analizy BIG DATA serwisu RynekPierwotny.pl, w 2025 roku niemal we wszystkich metropoliach podwyżki cen były odczuwalne, to jednak ucieczka poza granice miasta wciąż gwarantuje znacznie niższe koszty zakupu nieruchomości.
i
Liczby, które zwalają z nóg. Tyle zostaje w kieszeni
Różnice w cenach mogą szokować. W styczniu 2026 roku średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie w Warszawie przekroczyła 19 tys. zł. A jak sytuacja wygląda tuż za rogatkami miasta? Według danych BIG DATA RynekPierwotny.pl, w miejscowościach podwarszawskich za metr trzeba zapłacić średnio około 11,8 tys. zł. Co to oznacza w praktyce?
Rachunek jest prosty i brutalny dla portfela Warszawiaka. Za dwupokojowe mieszkanie w stolicy trzeba dziś wyłożyć średnio niemal 800 tys. zł. Tymczasem podobny metraż pod miastem to wydatek rzędu 560 tys. zł. Decyzja o wyprowadzce może więc oznaczać oszczędność na poziomie blisko ćwierć miliona złotych.
Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jeden, niezwykle istotny aspekt. Dysponując budżetem, który w Warszawie ledwo starcza na dwa pokoje, w okolicy stolicy można stać się właścicielem czteropokojowego mieszkania lub nawet niewielkiego segmentu. To kusząca wizja, szczególnie dla rozrastających się rodzin.
„Na zakup mieszkania w podmiejskiej lokalizacji coraz częściej będą decydować się zwłaszcza młode rodziny, które potrzebują więcej przestrzeni, a w centrum miasta nie stać ich na większy metraż” - ocenił Wielgo.
Gigantyczna przepaść cenowa. Gdzie jest najtaniej?
Analizując mapę cenową stolicy i okolic, można doznać zawrotu głowy. W prestiżowym Śródmieściu deweloperzy życzą sobie średnio 40,8 tys. zł za metr kwadratowy. Na obrzeżach miasta, głównie w dzielnicach takich jak Białołęka, Wawer czy Rembertów, jest już taniej - poniżej 14 tys. zł. Prawdziwe okazje czekają jednak dalej.
i
W miejscowościach takich jak Marki czy Błonie można jeszcze upolować nowe mieszkania w cenie poniżej 9 tys. zł za metr. Oczywiście są też droższe lokalizacje podmiejskie, jak Pruszków czy Piaseczno, gdzie ceny części nieruchomości mogą przekraczać 15 tys. zł. Wiele zależy tu od dostępu do szkół, sklepów i komunikacji, ale jedno jest pewne: dla wielu rodzin wyprowadzka to jedyna szansa na własny, przestronny dom bez bankructwa.
Najdroższe i najtańsze dzielnice w Warszawie. Ceny nowych mieszkań mogą szokować - zobacz zdjęcia: