Jeździł po Warszawie i zarażał?! Pacjent z podejrzeniem wirusa uciekł ze Szpitala Praskiego

2020-03-29 14:24 Izabela Kraj ikraj@grupazpr.pl
Tłok w autobusach i tramwajach w Warszawie
Autor: Facebook/Rere Wowo Tramwaj nr 24

To przykład skrajnej nieodpowiedzialności! Pacjent z podejrzeniem koronawirusa uciekł z izolatki w Szpitalu Praskim. Przez dwa dni mógł jeździć komunikacją miejską i zarażać!

Do szpitala na Pradze-Północ w czwartek zgłosił się 61-letni mężczyzna z objawami koronawirusa. Personel pobrał mu wymaz do testu na COVID-19 i umieścił w izolatce nakazując oczekiwanie na wynik. Niestety, pacjent z izolatki zniknął. Szpital powiadomił policję o „samowolnym oddaleniu się pacjenta” i ta rozpoczęła poszukiwania. Wynik testu był niejednoznaczny. Powinien zostać powtórzony. A więc mężczyzna – potencjalnie zarażony koronawirusem – mógł swobodnie rozsiewać zarazki wśród warszawiaków!

Niestety – nie ma takich procedur, by szpital mógł sprawować jakikolwiek nadzór nad pacjentem do czasu wykonania testu, poza umieszczeniem go w izolatce. 61-latkowi najwyraźniej znudziło się oczekiwanie i opuścił szpital.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy – miał trudności w poruszaniu się.

- Policjanci z Pragi-Północ natychmiast sprawdzili adres, który mężczyzna podał w szpitalu, ale jak się okazuje był on nieaktualny już od paru lat. Nowego meldunku nie miał. Był zarejestrowany jako bezdomny. Ruszyły więc poszukiwania w tym środowisku. I jest efekt! Udało się go odnaleźć w sobotę na ogródkach działkowych pod Wołominem. Został przetransportowany do szpitala w Wołominie a stamtąd na Wołoską – dokąd trafiają wszystkie przypadki zarażonych. - Zostały zachowane wszelkie procedury bezpieczeństwa, jak w przypadku zakażonego - potwierdza Mariusz Mrozek z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Czym niepełnosprawny bezdomny przejechał z Pragi do Wołomina? Rozsiewał potencjalne zarazki w pociągu, autobusie czy wśród znajomych? Dlaczego uciekł ze szpitala? To pytania, które na razie zostają bez odpowiedzi. - Ten przypadek pokazuje, jak ważne jest odpowiedzialne zachowanie nas wszystkich, każdego pacjenta, który obserwuje u siebie typowe objawy wirusa. Samowolne oddalenie się pacjenta z objawami wirusa powoduje zagrożenie dla wszystkich, personelu medycznego, policjantów i każdej napotkanej po drodze osoby – zwraca uwagę Mariusz Mrozek.

ZOBACZ JAK WYGLĄDAŁ TŁOK W AUTOBUSACH W MINIONYM TYGODNIU: