Katastrofa awionetki w Warszawie. Śledczy apelują: Najpierw musimy zweryfikować fakty

Służby badają przyczyny tragicznego wypadku awionetki na warszawskim Bemowie. W czwartek, 25 czerwca, mały samolot spadł niedaleko lotniska przy ulicy Powstańców Śląskich, po czym natychmiast wybuchł pożar. Według dotychczasowych doniesień obaj pasażerowie ponieśli śmierć na miejscu.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych rozpoczęła działania

Bezpośrednio po zdarzeniu teren katastrofy zaczęli badać specjaliści z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (PKBWL). Zespół ten koncentruje się na odkryciu okoliczności, które doprowadziły do tego dramatycznego zdarzenia, aby w przyszłości zminimalizować ryzyko podobnych tragedii.

Sonda
Boisz się latać samolotem?

− Byliśmy na miejscu. W ciągu 30 dni od wypadku na naszej stronie opublikujemy raport wstępny. Naszym zadaniem jest praca, która zmniejszy prawdopodobieństwo wystąpienia podobnych wypadków w przyszłości −

Zaznacza on również, że w tym momencie zbyt szybko jest na wyciąganie ostatecznych wniosków.

− Najpierw musimy zweryfikować, co jest faktem, a co nie jest faktem. A wszystko to robimy, żeby potem wydać raport końcowy.

Awaria silnika awionetki na Bemowie? Świadkowie zdradzają szczegóły

Internet szybko obiegły teorie sugerujące problemy z napędem maszyny. Wtórowały im słowa naocznego świadka, który relacjonował, że przed upadkiem silnik wydawał niepokojące, "charczące" dźwięki, a sterujący samolotem rozpaczliwie próbował uniknąć zderzenia z domami. Mimo to eksperci z komisji kategorycznie odmawiają weryfikacji jakichkolwiek scenariuszy na tym etapie śledztwa.

Kiedy raport w sprawie katastrofy lotniczej w Warszawie?

Zgodnie z zapowiedziami, wstępny dokument przygotowany przez PKBWL ma ujrzeć światło dzienne w ciągu trzydziestu dni, prezentując pierwsze wnioski badaczy. Niemniej kompleksowe rozwikłanie zagadki potrwa o wiele dłużej. To ostateczny raport ma przynieść odpowiedź na pytanie o przyczyny wypadku i ewentualne możliwości jego uniknięcia.

Tragedia miała miejsce w czwartek, 25 czerwca, nieopodal ulicy Powstańców Śląskich 127 w warszawskiej dzielnicy Bemowo, w bliskim sąsiedztwie portu lotniczego. Mała maszyna rozbiła się przed osiągnięciem pasa startowego i błyskawicznie zajęła się ogniem. Z pierwszych informacji wynika, że maszyną podróżowały dwie osoby, z których żadna nie przeżyła uderzenia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki