Koszmar na działkach w Warszawie. Porzucili noworodka w reklamówce! NOWE FAKTY

2019-11-07 13:56 IW (iwilczura@grupazpr.pl), zw
Noworodek
Autor: Max Pixel

Malutka dziewczynka, bez ubranka leżała w foliowej torbie. Tylko dlatego, że płakała, znalazł ją bezdomny. Gdyby nie to, z pewnością by umarła. W czwartek po południu w związku z tą sprawą zatrzymano 36-letnią kobietę.

Jakim trzeba być człowiekiem, że zrobić coś takiego? Bezbronny noworodek został porzucony przy altance na działkach przy ul. Głębockiej. Dziewczynka była nagusieńka, leżała w foliowej reklamówce. - W czwartek ok. godz. 11.30 dziecko znalazła przypadkowa osoba – relacjonuje kom. Paulina Onyszko z policji na Targówku. Jak się okazało, to bezdomny, który koczuje w okolicy działek.

Mężczyzna usłyszał płacz maluszka i zaalarmował ochronę ogródków, a ta zawiadomiła pogotowie i policję. Jak ustaliliśmy, bezdomny nie był jednak postronną osobą. To jego konkubina urodziła. Czy to jego dziecko? Czy wiedział o narodzinach i ruszyło go sumienie? To na pewno będzie ustalać policja. Ważne, że dziecko przeżyło.

O godz. 12 maluszek był już w szpitalu bródnowskim, który ma super nowoczesny oddział neonatologii dla maluszków z różnymi dysfunkcjami.

 PRZECZYTAJ TAKŻE: Sąsiedzi o zabójstwie na Ursynowie: Słyszeliśmy huk, jakby ktoś walił czymś o podłogę

Noworodek znaleziony w czwartek na działkach przy ul. Głębockiej w Warszawie trafił do szpitala. Mówi Paulina Onyszko ze stołecznej policji:

- Ze względu na sytuację karetka wjechała od razu na oddział, nie na SOR i tam zajęli się nią specjaliści. Dziecko było wyziębione, ale jest prześliczna, w dobrej kondycji i została przebadana. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Urodziła się kilka lub kilkanaście godzin przez znalezieniem - wyjaśnia Piotr Gołaszewski, rzecznik prasowy Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

Kto porzucił w taki sposób malutkie dziecko? Dlaczego to zrobił? W czwartek około godziny 19. pojawiły się informacje o zatrzymaniu 36-letniej kobiety, jak również o tym, że najprawdopodobniej urodziła ona dziewczynkę jeszcze dziś. Na razie 36-latka nie usłyszała żadnych zarzutów, jest przesłuchiwana.

Dziewczynka jest bezpieczna, ale osoby odpowiedzialne za jej porzucenie w sposób, który budzi odrazę, z pewnością muszą spodziewać się kary.