Kosztowne słupki parkingowe na celowniku radnego. Podana kwota zwala z nóg

2026-03-19 13:18

Jacek Wachowicz, radny warszawskiej Pragi-Północ, skrytykował w internecie władze dzielnicy za rzekome trwonienie publicznych funduszy. Poszło o instalację zaledwie 11 słupków parkingowych, których koszt wyniósł ponad 8,5 tysiąca złotych. Przedstawiciele lokalnego ratusza i Zarząd Dróg Miejskich zabrali głos w tej sprawie.

Jacek Wachowicz krytykuje wydatki na słupki parkingowe w Warszawie

"Za 8,5 tys. złotych zamontowano UWAGA: 11 słupków na Tarchomińskiej. 1 słupek = 772 złotych! To jest absurd, który bije wszelkie rekordy!" (pisownia oryginalna) - grzmi w social mediach praski radny Jacek Wachowicz. Polityk zarzuca władzom dzielnicy wydawanie absurdalnie dużych kwot na cele walki z kierowcami i ograniczanie miejsc parkingowych na Pradze.

W swoim wpisie radny uderza w wiceprzewodniczącego Rady Dzielnicy. Krzysztof Michalski jest pomysłodawcą montażu fizycznych barier na ulicach Białostockiej oraz Tarchomińskiej. Wywołany do odpowiedzi samorządowiec broni jednak tej inwestycji. Twierdzi, że ta modyfikacja w przestrzeni miejskiej przeszła przez konsultacje z Biurem Zarządzania Ruchem Drogowym i odpowiednimi służbami. Michalski podkreśla, że we wspomnianych lokalizacjach zmotoryzowani od lat nagminnie pozostawiali swoje auta w miejscach niedozwolonych, chociażby na przejściach dla pieszych.

- Bezpieczeństwo mieszkańców i mieszkanek nie ma ceny - deklaruje Michalski, odnosząc się do zarzutów radnego Wachowicza. Wskazuje on jednocześnie, że osłupkowanie ulic nie wiąże się z utratą miejsc parkingowych, bo tych... nigdy tam nie było, a postawienie fizycznych blokad jedynie ukraca nielegalny proceder parkowania na dziko.

Zarząd Dróg Miejskich tłumaczy koszty słupków na Pradze

Pojawia się pytanie, czy podane przez radnego kwoty odpowiadają stanowi faktycznemu. Rzecznik prasowy Pragi-Północ, Julian Rembelski, potwierdził, że pojedyncza blokada na ulicy Tarchomińskiej kosztowała 799,50 zł brutto. Łączna instalacja 11 sztuk wygenerowała wydatek rzędu 8 794,50 zł brutto. Przedstawiciel dzielnicy zaznaczył przy tym, że takie stawki nie odbiegają od standardowych kosztów ponoszonych przy podobnych pracach infrastrukturalnych w stolicy.

- Słupki typu „Syrenka” są wyceniane jednolicie, niezależnie od lokalizacji montażu - mówi Rembelski.

I rzeczywiście, w jednym ze sklepów można zobaczyć, że ten konkretny model - "Syrena" kosztuje 839,00 zł (netto - 682,11 zł). 

Aby rozwiać wątpliwości, o opinię w tej sprawie poproszono Zarząd Dróg Miejskich. Jakub Dybalski, przedstawiciel ZDM, wyjaśnia, że ocena kwoty 772 zł za jeden element jest mocno skomplikowana. Zazwyczaj uliczne zapory stanowią jedynie ułamek większego projektu drogowego, takiego jak generalny remont czy budowa nowej arterii, dlatego rzadko rozpatruje się je jako zupełnie samodzielną pozycję w kosztorysie.

- W przypadku bieżących prac remontowych rozliczamy się z miejskim Zakładem Remontów i Konserwacji Dróg, lub z firmami, z którymi mamy podpisane ramowe umowy, ryczałtowo. W przypadku inwestycji przetargowych oczywiście wykonawca w rozliczeniu wyszczególnia koszt materiałów, ale nie ma tam pozycji „koszt postawienia jednego słupka”, tak samo jak nie ma „kosztu położenia jednej płytki chodnikowej” - mówi Jakub Dybalski.

Dybalski nie ukrywa, że w detalu taki element faktycznie potrafi kosztować kilkaset złotych. Zwraca jednak uwagę, że wykonawcy realizujący wielkie zadania publiczne mogą negocjować znacznie korzystniejsze stawki za materiały budowlane dzięki zakupom hurtowym lub wieloletnim umowom z dostawcami. 

ZDM postawił słupki. Kierowcy się wściekli

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki