Lech Kaczyński wymyślił. Jarosław Kaczyński zrealizuje. Czym się różnią pomysły braci na Pałac Saski w Warszawie?

2021-07-25 11:33
Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński, makieta Pałacu Saskiego
Autor: AP, MARCIN SMULCZYŃSKI/SUPER EXPRESS, SEBASTIAN WOLNY/SUPER EXPRESS Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński, makieta Pałacu Saskiego

To Lech Kaczyński wymyślił odbudowę Pałacu Saskiego w środku Warszawy, przy reprezentacyjnym Placu Piłsudskiego. Teraz po blisko 20 latach prezes PiS Jarosław Kaczyński, prezydent Andrzej Duda (wówczas młody współpracownik Lecha Kaczyńskiego) postanowili ten pomysł zrealizować. Czym się różni plan Lecha Kaczyńskiego od obecnego przedsięwzięcia, któremu ma pomóc specjalna ustawa? O tym w najnowszym felietonie z cyklu "Kraj o Warszawie" pisze dziennikarka Izabela Kraj

Gdy Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy w 2003 roku podejmował decyzję o budowie Muzeum Powstania Warszawskiego w budynku starej elektrowni tramwajowej na Woli i ogłaszał, że już za rok (!) na okrągłą 60. rocznicę powstańczego zrywu muzeum będzie gotowe - choć wtedy mało kto dowierzał, wszyscy się cieszyli. To była inwestycja oczekiwana przez warszawiaków, z absolutnym przyzwoleniem społecznym. Warszawiacy tej inwestycji kibicowali całym sercem i przymykali oko na zarzuty o ręczne sterowanie prezydenta i nadawanie „szybkich ścieżek” procedurom. Gdyby nie to przyspieszanie procedur, nigdy nie udałoby się Muzeum Powstania w takim tempie zbudować. I żadnej innej inwestycji w Warszawie – również nie! Lech Kaczyński miał tego świadomość. Chciał przecież też odbudować Pałac Saski, ale tu już się nie spieszył. Dał czas na odpowiednie procedury.

Pałac Saski to nie Muzeum Powstania

Dziś Jarosław Kaczyński chce kontynuować misję brata. Mówi o odbudowie gigantycznego gmachu na pl. Piłsudskiego tak, jak chciał Lech. Problem w tym, że brat prezydenta Warszawy (po blisko 20 latach od tamtej decyzji) zdecydował się również sięgnąć po nadzwyczajne metody i stosować przyspieszanie a nawet omijanie procedur. Niejako legalnie. Rękami prezydenta Andrzeja Dudy. W piątek Sejm głosami posłów PiS przyjął specustawę, zgłoszoną jako projekt prezydencki, która umożliwia łatwiejsze, szybsze zbudowanie Pałacu Saskiego, również na okrągłe święto – 110. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Specustawa uchwalana dla jednej inwestycji nie pomaga projektowi – choćby on był najpilniejszą potrzebą kraju (a Pałac Saski taką najpotrzebniejszą inwestycją nie jest).

Niebezpieczna specustawa

Wyjątkowość procedur zastosowana dla jednej inwestycji rodzi nieufność zamiast akceptacji, niebezpieczeństwo potencjalnych nadużyć, wywłaszczanie i sądowe procesy, zagrożenie omijania opinii ważnych instytucji i wreszcie obrazuje słabość państwa. Bo nie jest silnym państwo, w którym administracja rządowa (inicjator budowy) zamiast porozumiewać się z samorządową (władający terenem) stosuje rozwiązania siłowe omijając niewygodne organy władzy. Niebezpieczny to precedens!

Inwestycji nie pomaga też niewyobrażalny koszt – 2,5 mld zł (Pałac Saski za czasów Lecha Kaczyńskiego miał kosztować… nieco ponad 200 mln zł), oraz fakt że nikt dotąd nie zwerbalizował jasnego celu tej inwestycji. Wydanie bajońskiej sumy na budowę siedziby senatorom i wojewodzie mazowieckiemu to naprawdę niewyobrażalny przejaw pychy...

Izabela Kraj

ikraj@grupazpr.pl

Izabela Kraj
Autor: Sebastian Wielechowski/Super Express
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE