Maja Chwalińska wróciła do Polski. Piękne powitanie na lotnisku Chopina w Warszawie
Nie zabrakło kwiatów, zdjęć i autografów, choć sama zawodniczka nie spędziła na lotnisku zbyt wiele czasu. Po krótkim spotkaniu z kibicami opuściła terminal i udała się do czekającego transportu. Był to jednak kolejny dowód na to, jak duże emocje wzbudził jej występ we Francji. A było czym się zachwycać. Chwalińska przeszła w Paryżu drogę, o której przed rozpoczęciem turnieju mało kto odważyłby się marzyć. Polka musiała rozpocząć rywalizację od kwalifikacji, a mimo to dotarła aż do finału wielkoszlemowej imprezy. Po drodze wygrała dziewięć meczów z rzędu i pokonała kilka znacznie wyżej notowanych rywalek, stając się największą niespodzianką tegorocznego French Open.
Po powrocie do kraju nie będzie jednak czasu na długie świętowanie. Sezon trwa w najlepsze, a na horyzoncie widać już Wimbledon. Choć sukces w Roland Garros znacząco poprawił jej pozycję, start w Londynie wciąż może wymagać gry w kwalifikacjach, jeśli nie otrzyma od organizatorów dzikiej karty. Patrząc jednak na to, czego dokonała w Paryżu, dodatkowe mecze raczej nie są czymś, czego mogłaby się obawiać.
Po kilku tygodniach pełnych emocji i tenisowych wzruszeń Chwalińska wróciła do Polski jako jedna z największych bohaterek krajowego sportu. Jej paryski wyczyn sprawił, że z zawodniczki znanej głównie tenisowym kibicom stała się postacią rozpoznawalną w całym kraju.
ZOBACZ GALERIĘ: Powitanie Mai Chwalińskiej na lotnisku Chopina w Warszawie: