Maksyma potrącił kierowca, który nigdy nie powinien prowadzić. Chłopiec zmarł następnego dnia

2026-01-05 14:14

Jest akt oskarżenia w sprawie tragedii, która wstrząsnęła Warszawą. Prokuratura ujawniła nowe, wstrząsające szczegóły dotyczące śmierci 14-letniego Maksyma H., potrąconego na pasach na Woli. Kierowca miał zakaz prowadzenia pojazdów, a mimo to wsiadł za kółko i doprowadził do dramatu.

Jak poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola 16 grudnia 2025 roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 43-letniemu Andrzejowi K..

Do tragedii doszło 3 stycznia 2025 roku przy ul. Ordona w Warszawie. Andrzej K., kierując samochodem marki Peugeot Boxter, jechał od ul. Kasprzaka w stronę ul. Wschowskiej. Zbliżając się do oznakowanego przejścia dla pieszych, nie zachował szczególnej ostrożności i nie ustąpił pierwszeństwa 14-letniemu Maksymowi H., który prawidłowo przechodził przez jezdnię.

Śmiertelne potrącenie 14-letniego chłopca. Jest akt oskarżenia

Kierowca uderzył chłopca prawą przednią częścią pojazdu, powodując potworne obrażenia: liczne, wieloodłamowe złamania kości czaszki, krwiaka podtwardówkowego oraz stłuczenie płuc. Nastolatek trafił do szpitala, ale zmarł dzień później − 4 stycznia 2025 roku. Sprawca uciekł z miejsca wypadku.

To jednak nie wszystko. Jak ustaliła prokuratura, Andrzej K. w ogóle nie powinien prowadzić samochodu. Miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych obowiązujący od 21 kwietnia 2023 roku do 21 kwietnia 2027 roku, a także cofnięte uprawnienia decyzją administracyjną z 25 marca 2024 roku. Mimo to wsiadł za kierownicę. Za ten czyn odpowiada z art. 244 kodeksu karnego.

Lista zarzutów jest dłuższa. Prokuratura oskarża go również o to, że 8 sierpnia 2023 roku przy ul. Pileckiego w Warszawie złamał sądowy zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną, a także − będąc w stanie nietrzeźwości − kierował wobec niej groźby karalne pozbawienia życia lub zdrowia, które wzbudziły realną obawę ich spełnienia.

Andrzej K. nie przyznał się do spowodowania śmiertelnego wypadku, gróźb karalnych i naruszenia zakazu zbliżania się. Przyznał jedynie, że złamał zakaz prowadzenia pojazdów. Jest kawalerem, ma wykształcenie zawodowe i był wielokrotnie karany, m.in. za jazdę mimo sądowego zakazu.

Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w warunkach recydywy grozi mu od 5 do 20 lat więzienia. Za pozostałe czyny kolejne lata za kratami.

Przypomnijmy: o sprawie informowaliśmy już rok temu. Wówczas pojawiły się spekulacje, że biały bus mógł należeć do floty InPostu. Prezes firmy Rafał Brzoska stanowczo temu zaprzeczył i apelował o systemowe rozwiązania, które pozwoliłyby szybciej weryfikować kierowców z kryminalną przeszłością.

Źródło: Prokuratura Okręgowa w Warszawie

Super Express Google News
Potrącenie 84-latki na pasach w Zamościu
Sonda
Byłeś kiedyś świadkiem potrącenia?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki