To miejsce w Warszawie było gwiazdą filmu "Nigdy w życiu!"
"Nigdy w życiu" to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych polskich filmów tego wieku. Produkcja z 2004 roku zapoczątkowała w Polsce prawdziwą modę na komedie romantyczne i zyskała wielkie uznanie widzów.
Ekranizacja powieści Katarzyny Grocholi w reżyserii Ryszarda Zatorskiego zasłynęła m.in. brawurową obsadą, bo w role główne wcieliły się takie tuzy polskiego aktorstwa jak Danuta Stenka, Artur Żmijewski, Marta Lipińska, Krzysztof Kowalewski, czy zmarły niedawno Jan Frycz.
Wielu widzów doskonale pamięta też kulminacyjną scenę filmu, kiedy to para głównych bohaterów na tle emocjonalnych wydarzeń spotyka się w deszczu na warszawskim moście, a w tle rozbrzmiewa utwór Edyty Bartosiewicz "Opowieść".
Plener dla tej sekwencji stanowił Most Świętokrzyski, który tak świetnie odnalazł się na filmowym ekranie, że wielu żartowało, iż "zagrał" najlepiej z całej obsady ekranizacji. Co ciekawe w momencie realizacji filmu ta przeprawa wantowa nad Wisłą była jeszcze bardzo młoda - otwarto ją ledwie w 2000 roku. Świętokrzyski przejął ruch z rozebranego wówczas mostu Syreny, który miał być tylko saperską prowizorką na chwilę, a stał w sercu stolicy przeszło 15 lat.
"Nigdy w życiu!" powraca na ekrany
Mimo upływu lat miłość widzów do "Nigdy w życiu" trwa wśród kolejnego już pokolenia widzów. Najlepszym tego dowodem są emocje, jakie towarzyszą planowanej obecnie premierze kolejnej kontynuacji filmu. Ostatnie tygodnie wypełnił medialny spór o to, czy Joanna Jabłczyńska powinna powrócić do roli Tosi, czyli filmowej córki głównej bohaterki.
Gdy finalnie okazało się, że w postać te wcieli się ostatecznie Agnieszka Żulewska emocje tylko wzrosły, a wiele osób z napięciem czeka na nadchodzącą premierę filmu, który będzie mieć tytuł „Właśnie, że tak!”. Produkcja powinna pojawić się w kinach w przyszłym roku, a wówczas każdy będzie mógł osobiście przekonać się, czy legenda "Nigdy w życiu" jest wciąż żywa.