Tragiczny finał treningu nad lotniskiem w Lesznie
Tego letniego popołudnia na leszczyńskim lotnisku panował ogromny ruch, w powietrzu krążyły samoloty i szybowce, a z pokładów wyskakiwali spadochroniarze. O godzinie 13:44 w niebo wzbił się również 67-latek, zamierzając poćwiczyć loty w kominach termicznych. Z danych komisji wynika, że wypożyczył on z Aeroklubu Leszczyńskiego szybowiec, by odbyć swobodny lot treningowy w ciepłych prądach. Nic nie wskazywało na to, że ten standardowy wylot zakończy się tak tragicznie.
Dramat na wysokości. Szybowiec wpadł w autorotację
Wszystko zmieniło się w trzeciej godzinie lotu, gdy maszyna opuszczała właśnie strefę przeznaczoną dla skoczków spadochronowych. Świadkowie zeznali śledczym z PKBWL, że znajdujący się na pułapie 500 metrów szybowiec nieoczekiwanie zaczął wirować wokół własnej osi. Maszyna wpadła w niezwykle groźną autorotację i w sposób całkowicie niekontrolowany zaczęła opadać w kierunku ziemi.
Lotu nie udało się opanować i o godzinie 16:15 szybowiec wbił się w pole uprawne. Miejsce katastrofy znajdowało się zaledwie 600 metrów na wschód od granic leszczyńskiego lotniska. Potężna siła uderzenia kompletnie zniszczyła konstrukcję, a służby ratunkowe potwierdziły, że 67-letni pilot zmarł bezpośrednio w chwili zderzenia z gruntem.
Stan techniczny Jantara Standard 3 nie budził wątpliwości
Eksperci bardzo wnikliwie sprawdzili zarówno doświadczenie ofiary, jak i stan techniczny rozbitego sprzętu. PKBWL ustaliła, że 67-latek miał ważną licencję pilota szybowcowego oraz odpowiednie umiejętności do wykonywania tego typu lotów. Maszyna Jantar Standard 3, zbudowana w 1986 roku w zakładach PDPS Bielsko-Biała, także była bez zarzutu. Ostatni przegląd techniczny wykazał pełną sprawność szybowca, posiadającego wszystkie niezbędne certyfikaty, z udokumentowanym nalotem wynoszącym 4122 godziny i 21 minut.
Wpływ pogody na tragedię w Lesznie
Chociaż Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała dopiero raport wstępny, to już teraz pojawiają się pierwsze hipotezy. Specjaliści wskazują na to, że sytuacja meteorologiczna tego dnia mogła znacząco pogorszyć samopoczucie doświadczonego pilota. Niewykluczone, że warunki w powietrzu miały kluczowy, bezpośredni wpływ na sprawność mężczyzny w chwili tragedii.
Śledczy wciąż pracują nad szczegółowymi przyczynami tego zdarzenia we współpracy z policją oraz prokuraturą w Lesznie. Komisja zamierza teraz drobiazgowo przestudiować dane z pokładowych rejestratorów oraz dokumenty szkoleniowe i techniczne. Ostateczne wnioski, wraz z kompleksową oceną zjawisk pogodowych, znajdą się w raporcie końcowym, który zakończy prowadzone badanie.