Spis treści
- Kierowca: „Miałem problem z hamowaniem”
- Czy kierowca celowo skierował autobus do tunelu? Policja: „Zrobił wszystko co mógł”
- Kierowca był trzeźwy. Testy nie wykazały środków odurzających
- Najbardziej ucierpiała kobieta i dziecko. Na szczęście nikt nie zginął
- Prędkość autobusu nieznana. Kluczowy element śledztwa
- Awaria hamulców – wciąż tylko możliwy trop
Kierowca: „Miałem problem z hamowaniem”
Podkomisarz Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji przekazał, że 58‑letni kierowca od początku wskazywał na trudności z zatrzymaniem pojazdu.
- 58‑letni kierowca tłumaczył, że miał problem z hamowaniem. Najpierw uderzył w tramwaj, później w kolejne samochody, łącznie 14 pojazdów - poinformował policjant.
To właśnie ta sekwencja zderzeń – tramwaj, a potem kolejne auta – może sugerować, że autobus nie reagował na próby wyhamowania. Policja jednak podkreśla, że nie wiadomo jeszcze, co dokładnie zawiodło.
Czy kierowca celowo skierował autobus do tunelu? Policja: „Zrobił wszystko co mógł”
Wciąż niejasny pozostaje moment, w którym autobus przejechał przez słupki i zjechał po schodach do przejścia podziemnego.
Asp. Kamil Sobótka z KSP zaznacza, że kierowca działał w ogromnym stresie i próbował ratować sytuację:
- Zrobił wszystko co mógł, nie miał prawa zapoznać się inaczej. Nie wiemy, czy celowo wjechał do tunelu - dodaje.
Śledczy analizują, czy był to manewr obronny, czy efekt całkowitej utraty kontroli nad pojazdem.
Kierowca był trzeźwy. Testy nie wykazały środków odurzających
Policja potwierdziła, że kierowca nie wymaga hospitalizacji.
- Kierowca nie wymaga hospitalizacji. Był trzeźwy, test na środki odurzające był negatywny – przekazał asp. Sobótka.
To oznacza, że wykluczono wpływ alkoholu lub narkotyków na zachowanie kierowcy.
Najbardziej ucierpiała kobieta i dziecko. Na szczęście nikt nie zginął
W wyniku wypadku poszkodowanych zostały cztery osoby, chociaż jest też mowa o sześciu poszkodowanych. Najcięższe obrażenia odniosła kobieta oraz około 8‑letnie dziecko, które znajdowało się w jednym z pojazdów uderzonych przez autobus.
Prędkość autobusu nieznana. Kluczowy element śledztwa
Policja nie podaje, z jaką prędkością poruszał się autobus w chwili kolejnych zderzeń. To jeden z najważniejszych elementów analizy – od niego zależy ocena, czy kierowca miał jakiekolwiek szanse na zatrzymanie pojazdu.
Biegli będą badać zapis monitoringu, ślady hamowania (lub ich brak) oraz stan techniczny układu hamulcowego.
Awaria hamulców – wciąż tylko możliwy trop
Jak pisaliśmy wcześniej, pojawiają się nieoficjalne sygnały o wcześniejszych problemach z hamowaniem w autobusie. Najnowsze wypowiedzi policjantów wzmacniają ten wątek, ale nie przesądzają o niczym.
Śledczy podkreślają, że dopiero ekspertyzy techniczne pozwolą ustalić, czy doszło do awarii, błędu kierowcy, czy zupełnie innego zdarzenia.