Oblały Syrenkę pomarańczową farbą. Prokuratura żąda więzienia dla aktywistek z Ostatniego Pokolenia

2026-03-26 14:05

8 marca 2024 roku nad Wisłą doszło do głośnego incydentu. Dwie aktywistki Ostatniego Pokolenia oblały pomarańczową farbą pomnik Syrenki. Policja szybko zatrzymała kobiety, a sprawa trafiła do sądu. Teraz proces zbliża się do końca. Strony wygłosiły już mowy końcowe. Wyrok ma zapaść 3 kwietnia.

Super Express Google News

Incydent z Syrenką. Aktywistki oblały rzeźbę farbą

Do głośnego incydentu doszło w 2024 roku. Policjanci interweniowali w sprawie oblania pomarańczową farbą pomnika Syrenki nad Wisłą. Na miejscu pracowali funkcjonariusze, którzy zatrzymali dwie kobiety stojące na pomniku z transparentem.

Kobiety miały oblać pomnik nieznaną substancją. Zostały zatrzymane. Będą wykonywane z nimi czynności procesowe − przekazywała w rozmowie z „Super Expressem” Barbara Szczerba z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Za akcją stały aktywistki z grupy „Ostatnie Pokolenie”, tej samej, której członkinie wcześniej zakłóciły koncert w Filharmonii Narodowej.

Burza w mediach po akcji „Ostatniego Pokolenia”

Akcja wywołała ogromne emocje. W serwisie X skomentował ją m.in. komentator sportowy Łukasz Jurkowski. − Czyścić to teraz szczoteczkami do zębów − napisał z przekąsem. Z kolei przewodnicząca KKP Lewicy Anna-Maria Żukowska pytała: − Dobra już mam dosyć tego, co wam Syrenka zrobiła? Co ma Syrenka do kryzysu klimatycznego? Co zmieni jej oblanie farbą? Czego to ma być symbol?

Proces aktywistek

W czwartek (26 marca) przed warszawskim sądem odbyła się przedostatnia rozprawa w procesie Julii i Marianny z „Ostatniego Pokolenia”. Kobiety są oskarżone o zniszczenie zabytku, za co grozi im od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Na sali pojawiły się oskarżone wraz z obrońcami: adw. Radosławem Baszukiem, adw. Karoliną Gierdal i adw. Tomaszem Krzywikiem. Obecny był także przedstawiciel prokuratury oraz mec. Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Kluczowym momentem rozprawy było przesłuchanie biegłego. Sąd dopytywał go o różnicę między zniszczeniem a uszkodzeniem zabytku. Biegły tłumaczył, że „zniszczenie to unicestwienie zabytku, natomiast uszkodzenie to zepsucie, naruszenie zabytku”. Jednocześnie podkreślił, że w tym przypadku: − Nie było nieodwracalnych uszkodzeń. Uszkodzenia zostały usunięte.

Po zakończeniu przewodu sądowego strony wygłosiły mowy końcowe. Prokurator wniósł o rok pozbawienia wolności oraz nawiązki w wysokości 5 tys. zł dla każdej z oskarżonych na rzecz instytucji zajmującej się ochroną zabytków. Oskarżyciel posiłkowy przekonywał natomiast, że obiekt został wybrany celowo, aby wywrzeć presję polityczną, i domagał się kary ograniczenia wolności oraz prac społecznych.

Mowy końcowe i wyrok

Obrona przekonywała, że działanie aktywistek było formą ekspresji politycznej i nie doprowadziło do trwałego uszkodzenia zabytku. W imieniu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mec. Jagura wniósł o uniewinnienie, wskazując na wolność słowa gwarantowaną przez Europejską Konwencję Praw Człowieka.

Na końcu głos zabrały same oskarżone. Julia przekonywała: − To, co zrobiłyśmy, nie było wandalizmem.

Z kolei Marianna mówiła o swojej motywacji i emocjach związanych z globalnymi kryzysami.

Sąd zamknął przewód i zapowiedział, że wyrok w sprawie zapadnie 3 kwietnia.

Sonda
Ostatnie Pokolenie. Czy popierasz ich postulaty i formę protestu?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki