Ojciec szuka syna. Znalazł w wodzie dwa ciała
Mimo upływających lat, Daniel Dymiński nie poddaje się i wciąż prowadzi intensywne poszukiwania swojego zaginionego syna. Koncentrują się one przede wszystkim na obszarze wodnym Wisły w związku z hipotezą, że chłopak mógł zatonąć w nurcie największej polskiej rzeki.
W ostatni weekend, podczas prowadzonych działań poszukiwawczych, mężczyzna znowu natrafił w nurcie Wisły na ludzkie zwłoki. W trakcie przekazywania informacji służbom o znalezisku pojawiło się zgłoszenie o kolejnym ciele znajdującym się dalej w górze rzeki.
- To był dzień pełen trudnych emocji. W trakcie naszych działań odnaleźliśmy jedną osobę zaginioną (pierwszy na miejscu był WOPR BRZEG). Niezwłocznie poinformowaliśmy o tym odpowiednie służby. Rodzinie zmarłej osoby składamy najszczersze kondolencje.W trakcie przekazywania informacji policji o szczegółach tego odnalezienia, dotarła do nas wiadomość o kolejnym ciele znalezionym (przez osobę postronną) dalej w górze rzeki. Aby wyjaśnić sprawę, jedna z naszych ekip natychmiast udała się na miejsce - przekazał w social mediach Daniel Dymiński.
Ostatnia akcja poszukiwawcza została zorganizowana na prośbę rodziny innego zaginionego - Sylwestra Gładysia. 71-letni doktor Politechniki Warszawskiej jest poszukiwany od końca lutego br., gdy wyszedł na spacer do Parku Młocińskiego i nie powrócił do domu.
Niestety dla obu rodzin zaangażowanych w poszukiwania, wiadomo już, że żadne z odnalezionych ciał nie należy do osób wokół których koncentrowały się działania służb.
- Ważny komunikat: chcę jasno zaznaczyć, że obie odnalezione osoby to nie Pan Sylwester ani mój syn, Krzysztof - przekazał Dymiński.
W sobotniej akcji udział brał zespół złożony z 6 łodzi wyposażonych w sonary i ponad 20 osób (w tym płetwonurkowie i ratownicy). Zaangażowane były m.in. WOPR BRZEG,OSP ORW Łódź, Aquazone i Nurek Detektorysta.
3 lata od zaginięcia Krzysztofa Dymińskiego
Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego to jedna z najgłośniejszych tego typu spraw w Warszawie w ostatnich latach. 16-latek 27 maja 2023 roku przed godziną 4 rano wyszedł z rodzinnego domu pod Warszawą, nie informując nikogo o swoich zamiarach.
Jak ustalono, chłopak dotarł komunikacją miejską do stolicy, gdzie był widziany w kilku miejscach. Ostatni zarejestrowany obraz przedstawiający Krzysztofa zawiera moment jego wejścia na most Gdański. Tam trop się urywa, stąd teoria, że chłopak mógł skoczyć lub wpaść do Wisły.
- Krzysztof, nie sprawiał nigdy problemów wychowawczych i jest bardzo związany emocjonalnie ze swoją rodziną, Jesteśmy zrozpaczeni, ale nie tracimy nadziei, że żyje - zapewniają rodzice chłopaka, którzy od blisko 3 lat przeżywają prawdziwy dramat i intensywnie poszukują swojego dziecka.
Informacje o zaginionym Krzysztofie Dymińskim można zgłaszać przez formularz na stronie internetowej https://dyminski.pl/zglos-jesli-widziales-poszukiwanego/, maila - [email protected] bądź telefonicznie - 604-944-800.