Wojna o strefę Tempo 30 na Zaciszu. Mieszkańcy grzmią: „nie róbcie z nas kretynów!”

2026-06-12 17:00

Na Zaciszu wrze jak nigdy wcześniej. Wprowadzenie strefy Tempo 30 i zmiany w organizacji ruchu wywołały prawdziwą burzę. Mieszkańcy nie kryją oburzenia. Oskarżają urzędników o ignorowanie ich głosu. Podczas ostatniego spotkania konsultacyjnego (10 czerwca) padły mocne słowa o „urzędniczych eksperymentach”, „dezinformacji” i „odbieraniu przestrzeni do życia”. Emocje sięgnęły zenitu, gdy mieszkańcy zaczęli opowiadać o swoich obawach dotyczących bezpieczeństwa, parkowania i przyszłości osiedla.

Na warszawskim Zaciszu trwa konflikt między mieszkańcami a władzami odpowiedzialnymi za wprowadzanie strefy Tempo 30. − Ona ma na celu poprawę bezpieczeństwa i komfortu wszystkich uczestników ruchu drogowego: kierowców, pieszych, rowerzystów i pasażerów. Ograniczenie prędkości sprzyja uspokojeniu ruchu, zwiększa jego przewidywalność i poprawia bezpieczeństwo w przestrzeni lokalnej − przekonują urzędnicy.

Mieszkańcy mówią nam, że zamiast dialogu otrzymali gotowe rozwiązania, które ich zdaniem nie uwzględniają realiów życia na osiedlu.

Konflikt o Strefę Tempo 30 na warszawskim Zaciszu

Przypomnijmy, że planowane zmiany obejmują między innymi modyfikacje organizacji ruchu na kilku ulicach, utrzymanie części zakazów parkowania, wprowadzenie kontrapasa rowerowego na Samarytance czy zmiany dotyczące przejazdu ulicą Gilarską. Część mieszkańców uważa jednak, że najważniejsze informacje zostały przed nimi ukryte.

Jedną z najbardziej wyrazistych postaci protestu jest młoda mieszkanka Zacisza, 18-letnia Ada. Podczas spotkania nie kryła rozczarowania sposobem prowadzenia konsultacji.

Mam 18 lat. Tutaj dorastałam, chodziłam do tutejszych szkół. Zacisze to mój dom i moja przyszłość. Chcę tutaj zostać. Jednak kiedy patrzę na to, jak urzędnicy podchodzą do konsultacji z nami, czuję ogromny niepokój i rozczarowanie − mówiła.

Mieszkańcy: zamiast dialogu gotowe rozwiązania

Co więcej, zdaniem mieszkanki materiały informacyjne, które rozdawał urząd, nie przedstawiały pełnego obrazu planowanych zmian.

Te ulotki nie dają nam pełnej informacji. Pokazują jedynie to, co wygodne. To, co nas najbardziej niepokoi, zostało na tych ulotkach pominięte. Dlaczego brakuje tam jasnych informacji o nowych zakazach postoju? Dlaczego nie pisze się wprost o likwidacji miejsc parkingowych pod naszymi własnymi oknami? − pytała.

Mieszkańcy podkreślają również, że nie protestują przeciwko bezpieczeństwu. Twierdzą, że proponowane rozwiązania mogą przynieść skutki odwrotne od zamierzonych. W trakcie spotkania wielokrotnie powracał temat ulic jednokierunkowych, miejsc parkingowych oraz zmian, które ich zdaniem mogą sparaliżować codzienne funkcjonowanie osiedla.

Mamy dość strachu o życie naszych dzieci i mamy dość waszych kłamstw! − grzmieli mieszkańcy.

Według nich od ponad dekady bezskutecznie zabiegają o budowę rond na niebezpiecznych skrzyżowaniach. Ich zdaniem to właśnie takie rozwiązania mogłyby realnie poprawić bezpieczeństwo, zamiast kolejnych ograniczeń i zmian organizacyjnych.

Atmosfera podczas konsultacji była bardzo napięta. Potwierdza to również Katarzyna Kawalska, która zarzuca urzędnikom lekceważące podejście do mieszkańców.

Nie było żadnych spotkań. Było pierwsze spotkanie informacyjne 21 maja tego roku. Jeszcze nie minął miesiąc! − mówi. Kobieta twierdzi także, że podczas rozmów padały słowa, które mieszkańcy odebrali jako próbę wywierania presji.

Do mnie urzędnik powiedział: „Proszę pani, ja nie mam gdzie zaparkować na Ursynowie, to pani ma mieć możliwość parkowania u siebie pod posesją?”. Takie usłyszeliśmy odpowiedzi. Atmosfera była naprawdę nerwowa − relacjonuje.

Klucz do rozwiązania problemów Zacisza?

Ludzie zwracali też uwagę na dokument dotyczący wdrażania stref ruchu uspokojonego, który − jak podkreślają − wskazuje, że część zmian powinna być realizowana dopiero po powstaniu ulicy Nowotrockiej (plany jej budowy znane są niektórym mieszkańcom od kilkudziesięciu lat).

Do tych zarzutów odniosła się Katarzyna Górska-Manczenko, zastępczyni burmistrza dzielnicy Targówek. Jak podkreśliła, za realizację ulicy Nowotrockiej odpowiada Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta, a nie władze dzielnicy. Poinformowała, że wniosek o zezwolenie na realizację inwestycji drogowej (ZRID) został już złożony przez SZRM, a jeśli zostaną zabezpieczone środki finansowe, istnieje szansa na rozpoczęcie prac jeszcze w obecnej kadencji.

Wszyscy chcemy, aby wreszcie powstała. Regularnie spotykam się z przedstawicielami SZRM, a jako Zarząd Dzielnicy po raz kolejny wystąpimy do Prezydenta m.st. Warszawy z prośbą o przyspieszenie realizacji tej inwestycji. Mamy również wsparcie radnych Dzielnicy Targówek, którzy od lat oczekują budowy tej drogi − mówiła.

Przedstawiciele dzielnicy zapewniają też, że część zgłaszanych uwag została uwzględniona. − W momencie, kiedy mieszkańcy mieli jakieś uwagi i były to uwagi zgodne z przepisami, zostały one rozpatrzone pozytywnie przez biuro i będą one wprowadzane − tłumaczyła Katarzyna Górska-Manczenko.

Tymczasem urząd podtrzymuje stanowisko, że celem zmian jest zwiększenie komfortu i bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu oraz ograniczenie uciążliwego ruchu tranzytowego. Spór jednak nie wygasa. Wręcz przeciwnie − mieszkańcy zapowiadają dalszą walkę i przekonują, że nie pozwolą, by o przyszłości ich osiedla decydowano bez ich udziału.

Sonda
Strefa Tempo 30. Czy jesteś za wprowadzaniem ich w Warszawie?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki