Miłosz M. został ukąszony przez żmiję. Spektakularne poszukiwania antidotum
– "Życie dziecka najwyższym dobrem" – taka zasada przyświeca całemu zespołowi lekarzy pracującemu w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym. Dlatego bez wahania podjęli decyzję o sprowadzeniu dla Miłosza surowicy z Monachium, choć wiedzieli jak ogromne koszty generuje jej transport drogą lotniczą. Jednak nie było chwili do stracenia. Uważa się, że antidotum trzeba podać jak najszybciej po ukąszeniu.
– Konieczne było zorganizowanie transportu lotniczego z Warszawy do Monachium, skąd taksówką odebrano surowicę z lotniska. Powrotny lot wylądował bezpośrednio na lotnisku Kraków Balice – tam już czekał transport szpitalny. Równolegle trwały rozmowy w sprawie akceptacji kosztów całej operacji. Szpital podjął decyzję o pokryciu wydatków, nie czekając wtedy jeszcze na gwarancję zwrotu ze strony NFZ (długi weekend, nie ma z kim skonsultować). Bo kiedy chodzi o życie pacjenta, czas jest ważniejszy niż procedury finansowe– informuje szpital na swojej stronie internetowej.
Dzięki skutecznej i szybkiej operacji logistycznej Miłosz dostał preparat zaledwie po 15 godzinach od przyjęcia do szpitala. Dziś dochodzi do zdrowia, a jego życie nie jest już zagrożone.
Wydano 90 tysięcy złotych. Kto zapłaci za transport?
Narodowy Fundusz Zdrowia dziś informuje, że nie pokryje kosztów transportu surowicy a jedynie koszty leczenia dziecka w szpitalu.
– Do Małopolskiego Oddziału Wydziału NFZ wpłynęło 5 czerwca pismo z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego dotyczące leczenia chłopca ukąszonego przez żmiję. Szpital poinformował oddział o zleceniu transportu leku Lotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje leczenie pacjentów. Jeśli szpital sprawozda leczenie chłopca ukąszonego przez żmiję, NFZ je rozliczy i za nie zapłaci. Natomiast kwestia finansowania transportu surowicy z Niemiec to ustalenia między Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym i Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym – poinformowała Aleksandra Kwiecień, rzecznik prasowa NFZ w Krakowie.
Szpital zapowiada walkę o zwrot kosztów. W tle śledztwo ws. nielegalnej hodowli żmij
Z kolei Justyna Sochacka, rzecznik prasowa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które realizowało zlecenia transportu, mówi, że zanim samolot poleciał po preparat, szpitalowi został przedstawiony kosztorys takiego transportu i został on przez Uniwersytecki Szpital Dziecięcy zaakceptowany. Zapytaliśmy Katarzynę Pokorną-Hryniszyn, rzeczniczkę prasową USD, czy szpital będzie się starał o zwrot kosztów transportu surowicy.
– Oczywiście, że będziemy się zwracać o zwrot kosztów leczenia do odpowiedniej instytucji. Wszystko w swoim czasie, czyli po zakończeniu leczenia, zgodnie z procedurami – tak odpowiedziała, nie doprecyzowała jednak o jaką instytucję chodzi.
Tymczasem policja w Nowym Targu prowadzi śledztwo w sprawie posiadania przez rodzinę 16-latka jadowitej żmii. W ich mieszkaniu funkcjonariusze ujawnili dwa osobniki tego niebezpiecznego gatunku. Posiadanie żmii lewantyńskiej jest w Polsce zabronione.