Spis treści
Czy tężnie solnakowe są zdrowe? Naukowcy wzięli je pod lupę
Tężnia solankowa to nic innego jak drewniana konstrukcja wypełniona gałązkami tarniny, po których spływa słona woda. Przez lata mówiło się, że to naturalne inhalatorium, w którym woda paruje i tworzy leczniczą mgiełkę z cennymi minerałami, takimi jak jod, brom czy magnez. Obecnie jednak coraz częściej słyszy się, że tężnie solankowe to skupiska bakterii, a przybywanie w ich rejonie może szkodzić zdrowiu.
Dlaczego tężnie są szkodliwe? Badania mówią same za siebie
W ostatnim czasie prof. Katarzyna Wolny-Koładka, pracująca w katederze Mikrobiologii i Biomonitoringu na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie w rozmowie z Radiem Kraków wypowiedziała się w temacie tężni solankowych. Naukowczyni zauważa, że coraz mniej osób korzysta z miejskich solanek.
Ludzie dowiedzieli się, że istnieje problem skażenia mikrobiologicznego tych obiektów i coraz częściej wybierają sprawdzone miejsca o właściwościach zdrowotnych — uzdrowiska, pobyt nad morzem czy kopalnię soli w Wieliczce [...] Przez lata przekonywano mieszkańców, że są to obiekty prozdrowotne. Dziś narracja jest już inna. - mówiła prof. Katarzyna Wolny-Koładka.
Dlaczego jednak podejście do tężnie zmieniło się aż tak oraz dlaczego mówi się, że miejsca tego typu nie sprzyjają zdrowiu? Według naukowczyni nie chodzi tylko o sprzątanie.
Problem polega jednak na tym, że obecne działania ograniczają się głównie do prac porządkowych — sprzątania liści, opróżniania koszy czy mycia tarniny. To nie eliminuje skażenia mikrobiologicznego.GIS wyraźnie wskazał, że miejskie mikrotężnie nie są obiektami uzdrowiskowymi i nie podlegają takim samym kontrolom jak tężnie lecznicze. W praktyce oznacza to, że poza moimi badaniami nikt nie sprawdza, jakie drobnoustroje znajdują się w solance i mgiełce wokół tych instalacji. Tymczasem moje analizy pokazują, że z miesiąca na miesiąc sytuacja się pogarsza - mówiła prof. Katarzyna Wolny-Koładka.
W tężniach więcej bakterii niż w oborach
Katarzyna Wolny-Koładka przeprowadziła badania w trzech krakowskich tężniach, a wyniki są przerażające. Okazuje się, że ilość bakterii jest zdecydowanie za duża.
We wszystkich trzech krakowskich tężniach stężenie bakterii Escherichia coli w solance jest wyższe niż w Zalewie Nowohuckim czy w rzece Dłubni. Co więcej, więcej bakterii kałowych wykryłam również w mgiełce wokół tężni niż podczas badań prowadzonych w oborach. To są wyniki, których nie można bagatelizować. Tymczasem obecne rekomendacje GIS nie nakładają obowiązku podejmowania działań w takich sytuacjach - mówiła prof. Katarzyna Wolny-Koładka.