Do brutalnego zabójstwa doszło 14 listopada 2023 roku, między godziną 11. a 14., w niewielkiej miejscowości o nazwie Szumsk, niedaleko Mławy, w województwie mazowieckim. Z ustaleń śledczych wynika, że właśnie wtedy 27-letni Paweł O. miał z zimną krwią zabić swoją siostrę, pozbawiając ją życia poprzez dekapitację, czyli odcięcie głowy. Zrobił to przy użyciu dwóch noży. Po wszystkim celowo ustawił głowę swojej ofiary na stole – tak, by znalazły ją dzieci kobiety. Ta zbrodnia wstrząsnęła małą miejscowością, w której wszyscy się znają – społeczność liczy tam zaledwie 350 osób. Ludzie mieszkają w Szumsku od pokoleń i kojarzą praktycznie każdego – również Pawła O. Bliżej tej sprawie oraz relacjom między zabójcą, ofiarą, rodziną i sąsiadami, przyglądali się dziennikarze „Super Expressu”.
Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni
Z ich ustaleń wynika, że 27-letni Paweł O. wychowywał się w wielopokoleniowej, rolniczej rodzinie, w której jednak się nie przelewało. Bliscy byli w rozjazdach. Z czasem, kiedy ojciec 27-latka zaczął mieć problemy zdrowotne i przestał chodzić, swoje gospodarstwo przekazał Krzysztofowi. – Był najrozsądniejszy, to mu dał. Paweł to lekkoduch. Lubił pobawić się i rozbijać samochodami – powiedziała sąsiadka o zatrzymanym 27-latku. Kiedy ojciec, głowa rodziny, zdecydował o tym, że gospodarstwo trafi w ręce Krzysztofa, a nie Pawła, ten drugi miał mieć do niego wielki żal. Według nieoficjalnych doniesień, miało z tego powodu często dochodzić do kłótni i nieporozumień. „Super Express” ustalił, że zamordowana Ewa K., siostra Pawła O., próbowała załagodzić konflikt i całą sytuację. Aby 27-latek nie czuł się poszkodowany, miała wziąć dla niego nawet pożyczkę z banku. Mężczyzna potrzebował bowiem pieniędzy.
– Żeby się nie bili między sobą, ona wzięła dla niego pożyczkę na 80 tysięcy złotych. Parę lat temu kupiła sobie dom, jej mąż pracował za granicą, może ten zazdrościł i dlatego zabił? – zastanawiała się jedna z sąsiadek w rozmowie z dziennikarzami. Ewa K. pracowała jako urzędniczka w gminie. W wolnych chwilach dorabiała sobie jako krawcowa.
Tuż przed zbrodnią chciał zniknąć z internetu. Zaatakował siostrę, kiedy sprzątała dom
Z kolei Paweł O. na co dzień zajmował się budowlanką, a przynajmniej robił to w ostatnim czasie. Tuż przed morderstwem pousuwał treści ze swoich kont w mediach społecznościowych, co każe sądzić, że mógł dokładnie zaplanować zbrodnię. Wskazuje na to również to, jak wyglądał cały jej przebieg. 27-latek poszedł do swojej starszej siostry, 45-letniej Ewy, kiedy ta była sama w domu. Akurat sprzątała, robiła porządki. Dzieci kobiety przebywały w tym czasie w szkole. Funkcjonariusze podają, że mężczyzna zabrał ze sobą dwa noże, a w domu miało dojść między rodzeństwem do awantury. Ewa K. w najgorszych koszmarach nie podejrzewałaby jednak własnego brata o to, co zamierzał jej zrobić. W pewnym momencie Paweł O. wyciągnął ostrza i zaatakował siostrę. Zadał jej wiele ciosów, a na koniec dokonał dekapitacji, czyli odciął kobiecie głowę.
Nieoficjalne doniesienia mówią, że po wszystkim starannie ułożył ją na stole, zwróconą w stronę drzwi. Zrobił to celowo, ponieważ chciał, żeby zmasakrowane ciało Ewy odnalazły jej dzieci, które akurat będą wracać z lekcji. Wykazał się więc wyjątkowym okrucieństwem wobec niewinnych maluchów. Niestety, nikt nie pojawił się wcześniej w domu, co mogło uchronić je przed tym makabrycznym widokiem. Córki kobiety wróciły pierwsze i odnalazły zwłoki swojej mamy. Starsza z nich wchodziła przodem, później próbowała zasłonić młodszej oczy. Ten przerażający widok, który zasiałby spustoszenie w psychice każdego dorosłego człowieka, a co dopiero dziecka, zostanie z nimi do końca życia.
Anna Pawłowska z policji w Mławie przekazała „Super Expressowi”, że zgłoszenie o zabójstwie kobiety wpłynęło do nich 14 listopada po godzinie 15:00. Mundurowi pojechali na miejsce i potwierdzili, że na terenie prywatnego domu doszło do okrutnej zbrodni. Ujawniono zwłoki 45-letniej kobiety i natychmiast rozpoczęto poszukiwania za domniemanym sprawcą.
Czytaj także: Niepoczytalność sposobem na wolność? Dręczył sąsiadów, służby bezradne
Śledztwo szybko przyniosło rezultaty, bo informacje, które zebrali na miejscu i w okolicy funkcjonariusze, niemal od razu kazały im sądzić, że w sprawę może być zamieszany 27-letni brat ofiary. Już po kilku godzinach zatrzymali podejrzanego – znajdował się na terenie Olsztyna. Gdy policjanci do niego dotarli, nie wydawał się zaskoczony. Po przedstawieniu mu sprawy, przyznał się do zabójstwa Ewy K. i opowiedział, że dokonał morderstwa za pomocą dwóch noży, a później uciekł z miejsca zdarzenia.
Zobacz galerię zdjęć. Dalsza część materiału znajduje się pod nią.
Paweł O. usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, do czego się przyznał. Z uwagi na to, że w czasie ucieczki 27-latek kierował samochodem skradzionym swojej zabitej siostrze, przedstawiono mu też zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego, pomimo zakazu orzeczonego przez sąd i decyzji starosty mławskiego o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami. Te informacje zdradzają z kolei, że opowieści sąsiadów o tym, że Paweł O. lubił szybką jazdę i „rozbijanie się samochodami”, były prawdziwe, skoro odebrano mu w przeszłości uprawnienia do kierowania pojazdami.
Do sądu złożono wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego i trafił on za kratki. Prokurator rejonowy z Mławy, Marcin Bagiński, powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że przebieg zdarzenia był niezwykle drastyczny. Potwierdził także to, o czym pisały media, że finałem była dekapitacja ofiary, pozbawienie jej głowy. Obrażenia, których dokonał Paweł O., od początku były zadawane w szyję ofiary i miały być „ukierunkowane na dekapitację”. Prokuratura dodała, że sam podejrzany podczas przesłuchania odpowiadał na pytania i złożył obszerne, bardzo szczegółowe i drastyczne w swojej wymowie wyjaśnienia. Paweł O. okazał się być osobą znaną w środowisku policyjnym. W przeszłości był bowiem notowany za posiadanie środków odurzających. Do jego zatrzymania przyczyniła się praca policjantów z terenu, którzy wykorzystali wszystkie informacje, mogące doprowadzić do wytypowania, a następnie ustalenia miejsca pobytu i złapania sprawcy.
Dzieci ofiary pod opieką psychologów. "Trauma do końca życia"
W związku z tym, że ciało ofiary zostało znalezione przez jej dzieci, najmłodszymi zaopiekowała się najbliższa rodzina. Małoletni otrzymają odpowiednią pomoc psychologiczną, a o kolejnych krokach będzie decydował już sąd rodzinny. Według ustaleń „Super Expressu”, córkami kobiety zajmie się na razie ciotka dziewczynek. Sąsiadka rodziny, która nie może uwierzyć w to, co się stało, powiedziała naszym reporterom, że dziadkowie nie mogli wziąć dziewczynek, bo mężczyzna jest osobą leżącą, a babcia jest schorowana. Z kolei wujek ma na głowie gospodarstwo, reszta albo jest za granicą, albo gdzieś daleko w Polsce. Opiekę przejmie więc na jakiś czas ciocia mieszkająca w Olsztynie. W tym kontekście w mediach społecznościowych często pojawiały się pytania, a co z ojcem dzieci? Media podają nieoficjalnie, że dwa miesiące przed zabójstwem Ewy K., dziewczynki pochowały swojego tatę, który nagle zmarł z powodu udaru. Teraz zostały więc bez obojga rodziców. W późniejszych wypowiedziach prokuratura stwierdziła, że Ewa K. w chwili zabójstwa była wdową, co potwierdza medialne doniesienia.
Po dokonanym zabójstwie, brat Ewy K. trafił do aresztu. Doprowadzenie 27-letniego Pawła O. odbyło się w specjalnych okolicznościach, charakterystycznych dla tego typu spraw. Mężczyzna był konwojowany przez kilkunastu policjantów, w specjalnym pasie bezpieczeństwa, ze spętanymi rękami i nogami. Na głowie miał kask.
Długo trwały ustalenia na temat tego, dlaczego Paweł O. dopuścił się czegoś tak bezwzględnie okrutnego. Reporter „Super Expressu” dowiedział się nieoficjalnie, że mężczyzna chciał „rozpocząć nowe życie”, że mogło chodzić o pieniądze. Z kolei Radio dla Ciebie podawało, że 27-latek miał odciąć swojej siostrze głowę, ponieważ kiedyś zwróciła mu uwagę w sprawie jakiejś szkoły. Po latach mężczyzna przypomniał sobie o tym i chciał wszystko wyjaśnić, ale między rodzeństwem doszło do kłótni. Nie wiadomo, która wersja jest najbliższa prawdy, bowiem prokuratura nabrała wody w usta w tym zakresie. Motywem działania podejrzanego były według śledczych „zaszłości rodzinne”, choć oburzającym jest, jak niewielka wystarczyła ich skala, by pchnąć 27-latka do takich czynów. Prokuratura od razu zapowiedziała, że w tych okolicznościach konieczne będzie zasięgnięcie opinii biegłych lekarzy psychiatrów.
We wrześniu 2024 roku śledczy przekazali, że po wnikliwej analizie i obserwacji eksperci uznali Pawła O. za osobę niepoczytalną, w związku z czym złożono wniosek o umorzenie śledztwa i umieszczenie go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.