Polacy uciekli z Dubaju. Pasażer relacjonuje: To była walka z czasem

2026-03-03 8:17

Na warszawskim Lotnisku Chopina wylądowała pierwsza grupa około 190 Polaków, którzy utknęli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich po eskalacji konfliktu w regionie. Samolot dotknął płyty lotniska tuż przed godziną 6 rano. Podróżni w rozmowie z Radiem Eska nie kryją ulgi, choć sama ucieczka była niezwykle nerwowa. Kolejny rejs z ewakuowanymi rodakami ma niebawem dotrzeć do Poznania.

Powrót Polaków z Dubaju

i

Autor: AP Photo, Michał Skolimowski/Eska (2)/ Associated Press
Super Express Google News

Polacy wylądowali w Warszawie

W hali przylotów stołecznego portu lotniczego obecny jest reporter Radia Eska. Na miejscu na swoich krewnych z niecierpliwością oczekują rodziny. Mimo że pierwszy samolot bezpiecznie wylądował, sytuacja pozostaje niezwykle dynamiczna. Tablice informacyjne wciąż wyświetlają komunikaty o odwołaniu kolejnych rejsów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. 

Wojna na Bliskim Wschodzie. USA i Izrael zaatakował Iran

Jednym z podróżnych, któremu udało się wrócić do kraju, jest Paweł Piskorowski. Mężczyzna o możliwości wylotu dowiedział się przez telefon, przebywając jeszcze w hotelu, i miał zaledwie godzinę na dotarcie do portu. Pasażer w rozmowie z mediami przyznaje wprost, że ta godzina była dla niego prawdziwą walką z czasem.

Relacjonuje, że dubajskie lotnisko świeciło pustkami. Realizowano jedynie nieliczne operacje lotnicze, w tym rejs do Warszawy oraz jeden do Bukaresztu.

„Wszędzie policja i wojsko. Poza tym cisza” – wspomina.

Wielu naszych rodaków wciąż nie ma możliwości powrotu do Polski i oczekuje na rozwój wydarzeń.

„Bardzo dużo osób koczuje na parkingach. Ci, którzy nie dostali hotelu, przebywają na terminalach. Wielu ludzi wysłano do hoteli – ogromny szacunek dla właściciela, że ogarnął w jednym momencie tyle tysięcy osób i uspokoił panikę” – mówi pasażer.

Lądowanie w Warszawie wywołało ogromne emocje wśród podróżnych. Na pokładzie rozległy się spontaniczne oklaski.

„Wszyscy byli po prostu szczęśliwi, że wrócili do kraju” – podkreśla.

Po ataku na Iran swoje plany musiała gwałtownie zmienić również grupa polskich pielgrzymów odwiedzających Nazaret oraz Betlejem. Po pierwszych doniesieniach o atakach, biuro podróży nakazało im natychmiastową ewakuację. Autokarem przetransportowano ich do Taby, gdzie spędzili noc, by następnie udać się do Kairu. Z relacji uczestników wynika, że najbardziej wyczerpująca była szczegółowa i długotrwała kontrola graniczna. Obecnie nie wiadomo, kiedy sytuacja w regionie ulegnie stabilizacji na tyle, by w pełni przywrócić ruch lotniczy. Bliscy pasażerów wciąż z niepokojem oczekują na decyzje służb i przewoźników.

Źródło: Radio Eska

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki