Policjant kierował gangiem w klubach go-go?! Szokujące kulisy oszustw na setki tysięcy złotych

2026-01-07 17:56

Prokuratura Krajowa skierowała do sądu akt oskarżenia wobec 82 osób. To 329 tomów akt i ponad 1000 stron opisujących przestępczy proceder, w który umoczeni są byli gliniarze z Mazowsza. Wśród nich znajduje się Dariusz G. - ówczesny czynny funkcjonariusz policji, pełniący służbę w jednym ze stołecznych komisariatów. Członkowie grupy m.in. podawali klientom klubów go-go środki odurzające, a następnie wykorzystywali ich finansowo.

Policjant kierował gangiem w klubach go-go? Szokujące kulisy oszustw na setki tysięcy złotych

i

Autor: Shutterstock
Super Express Google News
  • Prokuratura Krajowa oskarżyła 82 osoby, w tym byłych funkcjonariuszy policji, o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
  • Grupa oszukiwała klientów klubów go-go, doprowadzając ich do nieprzytomności i okradając, często na wysokie kwoty.
  • Poznaj szczegóły wstrząsającej sprawy.

Oszustwa w klubach ze striptizem. Na ławie oskarżonych byli policjanci

Prokuratura Krajowa skierowała akt oskarżenia w sprawie bezprecedensowego skandalu. Na ławie oskarżonych zasiądą aż 82 osoby, w tym były funkcjonariusz policji Dariusz G., oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Śledztwo ujawniło, że w procederze uczestniczyli także inni byli funkcjonariusze, którzy z centrum monitoringu klubów w Piasecznie koordynowali działania kelnerek i tancerek

Grupa ta, działająca pod płaszczykiem legalnych klubów go-go, takich jak „Gold House”, „Royal Gentlemen’s Club” w Warszawie oraz „Al Capone” we Wrocławiu, przez lata dopuszczała się oszustw na klientach, doprowadzając ich do stanu upojenia alkoholowego, a nawet nieprzytomności, by następnie okradać ich z gigantycznych sum pieniędzy.

Łącznie aktem oskarżenia objęto 747 czynów zabronionych. Są to między innymi: rozboje, oszustwa, posiadanie środków odurzających i substancji psychotropowych, posiadanie amunicji bez zezwolenia, niezaspokojenie roszczeń wierzycieli, utrudnianie postępowania karnego oraz niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego

Wielka akcja CBŚP. Potężne uderzenie w sieć klubów go-go. Podejrzanym przedstawiono 400 zarzutów

Latami oskubywali klientów

Z zewnątrz - legalny biznes, światła neonów i obietnica upojnej nocy. W środku - perfekcyjnie zaplanowany mechanizm grabieży, który w latach 2018–2021 działał jak dobrze naoliwiona maszyna. Prokuratura nie ma wątpliwości, że sieć klubów go-go była tylko przykrywką. Prawdziwym celem było jedno: wyczyścić konta klientów do zera. 

Alkohol, chemia i utrata kontroli

Gości systematycznie doprowadzano do stanu głębokiego upojenia alkoholowego, a często wręcz nieprzytomności. W ruch szedł nie tylko alkohol etylowy, ale też specjalnie przygotowane mieszanki, o których składzie klienci nie mieli pojęcia. Bywało, że dokładano inne środki psychoaktywne. Efekt? Ofiary traciły świadomość, orientację i zdolność podejmowania racjonalnych decyzji. Idealny moment, by sięgnąć po ich pieniądze.

Gdy klient „odpływał”, zaczynało się właściwe przedstawienie. Płatności za fikcyjne towary i usługi, transakcje kartami na astronomiczne kwoty, instalowanie aplikacji bankowych na telefonach ofiar, przelewy z kont oszczędnościowych i lokat, a nawet pożyczki zaciągane na dane nieprzytomnych klientów. Wszystko trafiało na konta spółek prowadzących kluby.

Tysiące za jedną noc. Po wszystkim nie wiedzieli, gdzie są

Kwoty? Od kilku tysięcy złotych do ponad 200 tysięcy za jedną noc. W jednym z przypadków mężczyzna miał „dobrowolnie” wziąć pożyczkę na blisko 70 tys. zł i w ciągu godziny wydać całość na rzekome usługi klubu. Papier wszystko przyjmie - dlatego od nieprzytomnych sporządzano oświadczenia, które miały udawać świadomą zgodę na zakupy.

Bywało gorzej. Klientów przetrzymywano w klubach od nocy do następnego popołudnia, sukcesywnie opróżniając im konta. Jeden z pokrzywdzonych opuścił lokal dopiero o 15:40 - i nie potrafił powiedzieć, w jakim mieście się znajduje.

Bankomat? „Pomożemy”

Gdy płatności bezgotówkowe zawodziły, personel ruszał z klientem do bankomatu. Tancerki „pomagały” wypłacać gotówkę, rozmawiały z infoliniami banków, odblokowywały karty, zwiększały limity. Wszystko w imię zysku. Jeśli trzeba było - jeszcze jeden podpis, jeszcze jedno „oświadczenie”.

W akcie oskarżenia pojawiają się nie tylko tancerki i kelnerki, które działały bezpośrednio na szkodę klientów, lecz także kierowniczki klubów. To one nadzorowały i organizowały przestępcze działania, a równocześnie pełniły rolę łączników między personelem a tzw. operatorem z centrum monitoringu

Centrum dowodzenia w Piasecznie. Umoczeni policjanci pilnowali "biznesu"

Najciemniej było tam, gdzie powinno być najbezpieczniej. W centrum monitoringu klubów, mieszczącym się w Piasecznie, kluczowe role mieli - według prokuratury - byli policjanci: Maciej T., Paweł J. i Cezary C., a także Magdalena B., żona funkcjonariusza. Nieformalnie zatrudnieni przez ówczesnego policjanta Dariusza G., mieli pilnować interesu grupy: motywować personel do „wyników”, dyscyplinować kelnerki i tancerki, karać za brak zysków lub zachowania zagrażające całemu procederowi. Grupa szczególnie chętnie polowała na cudzoziemców - mniej zorientowanych, bardziej bezbronnych.

- Absolutna degeneracja. Całe szczęście to tylko pojedyncze przypadki. Takie sytuacje w formacji nigdy nie powinny mieć miejsca - skomentował ostro informator "SE", związany z policją.

Oszustwo także „na trzeźwo”

Nie trzeba było stracić przytomności, by zostać oszukanym. Częsty numer: cena kilkaset złotych, a na terminalu - kwota z dopisanym zerem. Albo zapewnienie, że „to ta sama suma co wcześniej”, gdy faktycznie pobierano wielokrotność. Gdy klient się zorientował - zero zwrotu, czasem ochrona i drzwi. Zdarzało się nawet, że pod pozorem zwrotu pobierano kolejną wysoką kwotę. Do tego paragony na fikcyjne usługi i tłumaczenia, że waluta na terminalu to „oznaczenie kraju”, a nie realna płatność.

329 tomów akt i ponad 1000 stron oskarżenia

Skala sprawy poraża. 329 tomów materiału dowodowego, akt oskarżenia liczący ponad 1000 stron. - To był precyzyjnie zaplanowany proceder - podkreśla prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej. Neony świeciły jasno. Ale - jak widać - najciemniej było dokładnie pod nimi. 

Sonda
Czy byłeś kiedyś w klubie ze striptizem?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki