Ratownik medyczny chciał mu pomóc. 26-latek wrzeszczał, że go zabije. Skandal na Mazowszu

2026-08-05 10:33

Ratownik medyczny przybył, aby pomóc 26-latkowi z powiatu makowieckiego (województwo mazowieckie). Szybko się jednak okazało, że to on potrzebuje ratunku. Pijany mężczyzna groził mu śmiercią. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Konieczna była niezwłoczna interwencja policji, aby zapobiec tragedii.

Ambulans pogotowia na drodze przed budynkiem. O ataku na ratownika medycznego przeczytasz na SE.
Autor: Daily_creativity/ Shutterstock

Interwencja mogła skończyć się tragedią

W niedzielę, 2 sierpnia, na terenie powiatu makowskiego pogotowie ratunkowe dostało wezwanie z prośbą o pomoc 26-latkowi. Po przyjeździe okazało się jednak, że „ofiara” wcale nie życzy sobie pomocy. Pijany mężczyzna szybko stał się agresywny. Znieważył ratownika, który przybył, aby mu pomóc, a następnie zaczął grozić mu śmiercią.

Mężczyzna kierował pod adresem jednego z ratowników wulgarne i obraźliwe słowa, a następnie groził mu pozbawieniem życia. Jego zachowanie stworzyło realne zagrożenie dla osób wykonujących obowiązki służbowe. W obawie o swoje życie i zdrowie medycy poprosili o pomoc policjantów - przekazała mł. asp. Katarzyna Spodobalska z komendy w Makowie Mazowieckim.

Mężczyzna miał niemal 4 promile alkoholu we krwi

Na miejsce przyjechał patrol funkcjonariuszy i zatrzymał agresora. Jak szybko się okazało, nie można było nawet przedstawić mu zarzutów, bo był zbyt pijany. Badanie wskazało, że miał we krwi prawie 4 promile alkoholu. Policjanci umieścili go w celi i dopiero następnego dnia przedstawili mu zarzuty kierowania gróźb karalnych oraz znieważenia ratownika medycznego podczas wykonywania obowiązków służbowych.

Mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu, gdzie prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego.

Ratownik medyczny w trakcie wykonywania swoich obowiązków służbowych posiada status funkcjonariusza publicznego. Oznacza to, że pełni on rolę publicznego przedstawiciela, który wykonuje ważne zadania związane z ochroną zdrowia i życia ludzi. Wobec tego znieważenie, czy naruszenie nietykalności cielesnej osoby objętej taką ochroną, jest przestępstwem ściganym z urzędu - przypomina mł. asp. Katarzyna Spodobalska z komendy w Makowie Mazowieckim

Teraz o losie agresora zadecyduje sąd. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności. Ratownik przyjechał na miejsce, aby nieść pomoc. Zamiast wdzięczności usłyszał groźby śmierci, to kolejny przykład ogromnego ryzyka, z jakim podczas swojej pracy mierzą się medycy.Opracowanie: Maciej Gos

Pokój Zbrodni - atak na ratownika

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki