„Proszę odłożyć nóż!”. Sąsiadka opowiada, co działo się za drzwiami mieszkania na Woli

2026-05-13 13:19

Mieszkańcy bloku przy ulicy Jana Olbrachta na warszawskiej Woli wciąż nie mogą otrząsnąć się po tragedii, do której doszło we wtorek (12 maja) po południu. W jednym z mieszkań znaleziono ciało 67-letniej Ewy. Chwilę wcześniej policjanci próbowali dostać się do łazienki, w której zabarykadował się Bogdan. − Było słychać: „Proszę odłożyć nóż!” − relacjonuje sąsiadka.

Tragedia na Woli. Ciało kobiety znalezione w mieszkaniu

Wtorkowe popołudnie na spokojnym osiedlu przy ulicy Jana Olbrachta zamieniło się w sceny niczym z prawdziwego kryminału. Do jednego z mieszkań na trzecim piętrze wezwano policję i pogotowie. W środku służby znalazły ciało kobiety. Był tam również mężczyzna, który zabarykadował się w łazience. Sąsiadka małżeństwa do dziś nie może dojść do siebie po tym, co usłyszała i zobaczyła.

Najpierw było słychać karetkę. Myślałam, że może do starszej pani z pierwszego piętra. Ale potem przyjechała policja. Uchylam drzwi, patrzę, gdzie to wszystko się dzieje i słyszę tylko: „Proszę otworzyć drzwi, policja!” − opowiada.

Sąsiadka relacjonuje. „Proszę odłożyć nóż!”

Po chwili sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej dramatyczna. − Weszłam na półpiętro, wychyliłam się przez barierki i zaraz się wycofałam. On podobno zamknął się w łazience. Potem było słychać: „Proszę odłożyć nóż!”. To już w tej łazience było − mówi kobieta.

Interwencja policji i zatrzymanie mężczyzny

Na klatce pojawili się policjanci z tarczami. − Po jakichś dziesięciu minutach zrobił się rumor. Tak tylko zza zasłonki patrzyłam. No i normalnie go sprowadzili. Położyli go na nosze, przywiązali pasami. Miał rozmazaną krew na twarzy i na ręce, chyba lewej, tak na wysokości przedramienia. Może chciał sobie żyły podciąć, nie wiadomo, co on tam robił w tej łazience − relacjonuje.

Według nieoficjalnych informacji mężczyzna mógł być pod wpływem alkoholu. Policjanci obezwładnili go przy użyciu gazu. Po przewiezieniu do szpitala ma zostać zatrzymany do dalszych czynności procesowych.

Jak dodaje nasza rozmówczyni, małżeństwo uchodziło za spokojne i niekonfliktowe. − Nasza klatka zawsze była najspokojniejsza. Takich rzeczy tu nigdy nie było. Jeszcze się trzęsę − kończy kobieta.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki