Przerażająca relacja świadka katastrofy awionetki w Warszawie. Pilot ratował ludzi przed najgorszym!

W czwartek (25 czerwca) warszawskie Bemowo zamarło po tragicznym wypadku niewielkiej awionetki. Maszyna zderzyła się z ziemią i natychmiast stanęła w ogniu tuż obok zabudowań. Wiele wskazuje na to, że na pokładzie były dwie osoby, które zginęły na miejscu. Sytuację z przerażeniem obserwowali świadkowie, relacjonując dramatyczne próby uratowania się przez pilota.

Osoba, która widziała tragedię na własne oczy rozmawiała z Radiem Eska. Z jej słów wynika, że awaria była słyszalna już z dużej odległości, co od razu wzbudziło ogromny niepokój wśród obserwatorów.

Dramatyczne sekundy przed wypadkiem na Bemowie

− To była awionetka dwuosobowa. Miała jakieś problemy z silnikiem, strasznie charczał. Nagle przechyliła się na jedną stronę i uderzyła centralnie za Carrefourem, obok zabudowań − tak brzmi wstrząsająca opowieść świadka. Kobieta jest pewna, że kierujący maszyną robił wszystko, by nie dopuścić do jeszcze większej rzezi w terenie zabudowanym.

Sonda
Jak często latasz samolotem?

− Było widać, że pilot próbował się ratować i nie chciał uderzyć w budynki. Wyglądało, jakby walczył o każdy metr. Gdyby maszyna spadła kilkadziesiąt metrów dalej, mogło dojść do dużo większej tragedii − mówi.

Zderzenie z ziemią wywołało potężny wybuch, po którym pojawił się ogień. − Od razu pojawił się słup ognia i gęsty, czarny dym. To był straszny widok. Serce mnie rozbolało. Mój mąż natychmiast wykręcił 112 i zawiadomił służby − kontynuuje rozmówczyni Radia Eska.

Według kobiety błąd ludzki był mniej prawdopodobny niż poważna wada techniczna. − Raczej wyglądało to na usterkę techniczną. Ten dźwięk silnika był nienaturalny − zaznacza.

Policja i straż pożarna na Powstańców Śląskich 127

Samolot rozbił się przy ulicy Powstańców Śląskich 127, w bliskim sąsiedztwie lotniska. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się jednostki policji oraz zastępy straży pożarnej ratujące sytuację.

Otrzymaliśmy zgłoszenie o katastrofie awionetki przy ul. Powstańców Śląskich 127. Samolot nie doleciał do lotniska i zapalił się − przekazał bryg. Przemysław Girgiel ze straży pożarnej.

Komisja Badania Wypadków Lotniczych zbada sprawę

Lotnisko potwierdza, że z dużym prawdopodobieństwem w kabinie znajdowały się dwie osoby. Najpewniej obie zginęły w momencie zderzenia z gruntem.

Do zbadania dokładnych powodów wypadku przystąpią eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych wraz ze śledczymi. Specjaliści ustalą, co ostatecznie przyczyniło się do tak tragicznego finału. Obecnie teren zdarzenia jest zabezpieczony przez odpowiednie organy.

Pokój Zbrodni
Mówił o "trumnie na kółkach", teraz próbował uciec. Sąd bezlitosny | Pokój ZBRODNI

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki