Przyczyna pożaru w Ząbkach. Prokuratura jasno o podpaleniu! Straty wyceniono na 27 milionów

To była jedna z największych tragedii mieszkaniowych ostatnich lat na Mazowszu. Ogień, który 3 lipca 2025 roku wybuchł w bloku przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach, w ciągu kilkudziesięciu minut pozbawił setki osób dachu nad głową. Płomienie pochłonęły dach i najwyższe kondygnacje budynku, a mieszkańcy w popłochu uciekali z dobytkiem, patrząc, jak ich mieszkania zamieniają się w pogorzelisko. Teraz, niemal rok po tragedii, Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zakończyła śledztwo.

Dramatyczne chwile pożaru i relacje świadków

Przypomnijmy, że w dniu pożaru na miejscu panowały dramatyczne sceny. Reporter "Super Expressu" rozmawiał z mieszkańcami, którzy w jednej chwili stracili dorobek życia.

W tym budynku mam mieszkanie na parterze. Całe szczęście, że jest szansa, że nie spłonie. Może będzie zalane, ale dokumenty czy sprzęt jeszcze uda się wynieść. Dom i tak będzie do rozbiórki. Dobrze, że jestem ubezpieczony − mówił nam wówczas pan Dariusz.

Inni mieszkańcy opowiadali, że ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się po dachu, a silny wiatr tylko napędzał żywioł. Strażacy walczyli z pożarem przez wiele godzin, a okoliczni mieszkańcy słyszeli apele o zamykanie okien z powodu toksycznego dymu.

Śledztwo w sprawie przyczyn pożaru

Przez niemal rok śledczy próbowali odpowiedzieć na najważniejsze pytanie − co było przyczyną pożaru?

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Karolina Staros, śledztwo było jednym z najbardziej rozbudowanych tego typu postępowań. Przesłuchano ponad 350 świadków, zabezpieczono setki zdjęć, nagrań oraz monitoringów. Oględziny prowadzono z udziałem pięciu zespołów prokuratorów, policjantów i biegłych, wykorzystując również drony. Szczegółową analizę przygotowali eksperci z Akademii Pożarniczej.

Ich wnioski nie pozostawiają złudzeń. Nie udało się jednoznacznie ustalić przyczyny pożaru. Najbardziej prawdopodobną wersją jest przypadkowe zaprószenie ognia, natomiast biegli wykluczyli celowe podpalenie. Nie znaleziono również żadnych dowodów wskazujących na sabotaż ani umyślne działanie człowieka.

Gdzie powstał ogień?

Eksperci ustalili, że ogień pojawił się nie na poddaszu, lecz pomiędzy elementami konstrukcji skośnego dachu nad jednym z mieszkań. Wskazali również, że już podczas budowy budynku nie zastosowano zalecanych przez rzeczoznawcę przegród przeciwpożarowych ponad poszyciem dachu. Problem polega jednak na tym, że ponad 20 lat temu takie rozwiązanie nie było wymagane przez obowiązujące przepisy.

Kto ponosi odpowiedzialność?

Śledczy sprawdzali także, czy zawinili zarządca budynku lub strażacy, którzy dopuścili obiekt do użytkowania w 2000 roku. Ustalono jednak, że zarządca wykonywał wszystkie obowiązki wynikające z prawa budowlanego. Wątek dotyczący decyzji wydanych podczas odbioru budynku został natomiast umorzony z powodu przedawnienia.

Ostatecznie 24 czerwca 2026 roku prokuratura umorzyła całe śledztwo. Powód? Brak dowodów pozwalających stwierdzić, kto i w jaki sposób doprowadził do zaprószenia ognia. Śledczy podkreślają, że nie można przypisać odpowiedzialności karnej żadnej konkretnej osobie.

Straty po pożarze

W pożarze zniszczonych zostało kilkaset mieszkań, a wartość strat oszacowano na ponad 27 milionów złotych. Wielu lokatorów do dziś odbudowuje swoje życie po tragedii, która w kilka godzin odebrała im poczucie bezpieczeństwa i dach nad głową.

Pożar bloku w Ząbkach pod Warszawą. Przerażające nagrania świadków
Sonda
Czy byłeś kiedyś świadkiem pożaru?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki