Historia tego samochodu od początku była niezwykła. Mustang GT z potężnym, pięciolitrowym silnikiem V8 nie został kupiony przez policję. Mundurowi przejęli go po kierowcy, który wsiadł za kierownicę po alkoholu.
We wrześniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Ciechanowie orzekł przepadek samochodu. Jego poprzedni właściciel został zatrzymany za jazdę po pijanemu. Jak informowała później policja, miał ponad dwa promile alkoholu. Prokurator poparł wniosek o przekazanie auta policji.
Zabrali go pijanemu kierowcy. Został gwiazdą drogówki
17 marca 2026 roku Mustang został oficjalnie zaprezentowany jako nowy radiowóz mazowieckiej policji. Trafił do drogówki w Radomiu i natychmiast zrobiło się o nim głośno.
Nic dziwnego. Pod maską pracował ośmiocylindrowy silnik o mocy ponad 450 KM. Mustang nie służył jednak wyłącznie do pościgów. Policjanci wykorzystywali go również podczas zwykłych patroli, kontroli trzeźwości czy obsługi zdarzeń drogowych.
– To auto najlepiej spisuje się w dynamicznych akcjach, gdzie można wykorzystywać jego moc i przyspieszenie – mówił asp. szt. Grzegorz Owczarek z radomskiej drogówki.
Jego kariera w policyjnych barwach trwała jednak niespełna cztery miesiące.
9 lipca około godz. 12.30 Mustang jechał ulicą Radomską w Milejowicach pod Radomiem. Policjant ruszył na zgłoszenie i miał włączone sygnały pojazdu uprzywilejowanego. W pewnym momencie radiowóz wyprzedzał inne samochody. Wtedy kierująca Volkswagenem rozpoczęła skręt w lewo.
Doszło do potężnego zderzenia. Mustang wypadł z drogi i uderzył w ogrodzenie posesji, a Volkswagen wylądował w rowie. Na szczęście nikt nie został ranny. Kierująca VW dostała 2 tys. zł mandatu i 10 punktów karnych.
Rozbity Mustang poszedł pod młotek
Uszkodzenia policyjnego auta były ogromne. Teraz pojawił się kolejny rozdział tej niezwykłej historii.
Jak podał w czwartek, 10 września portal BOOP, rozbity radiowóz został wystawiony na zamkniętym niemieckim portalu aukcyjnym. Zgodnie z tymi doniesieniami licytacja już się zakończyła, a samochód znalazł nowego właściciela.
Za wrak słynnego policyjnego Mustanga zapłacono 63 200 zł.
Tak zakończyła się policyjna kariera auta, które najpierw zostało odebrane pijanemu kierowcy, później stało się jedną z największych motoryzacyjnych gwiazd polskiej policji, a po zaledwie kilku miesiącach służby zostało rozbite.