Świetnie przygotowany skok na jubilera. Sceny jak z kina akcji. Policja pokazuje film

Trzech zuchwałych włamywaczy dostało się przez dach Galerii HIT w Nowym Dworze Mazowieckim prosto do jubilera. Do skoku doszło na początku kwietnia. Złodzieje zabrali biżuterię wartą fortunę i zniknęli. Byli przekonani, że przygotowali plan idealny. Mylili się.

Przez dach prosto do jubilera

Włamywacze wiedzieli, po co przyszli. Zamiast próbować forsować wejście do galerii, dostali się na jej dach. Tam wycięli otwór. Mieli ze sobą linę i drabinę, dzięki którym zeszli do wnętrza budynku, dokładnie do salonu jubilerskiego.

Na policyjnym nagraniu widać, że sprawcy bardzo dbali o to, by utrudnić późniejsze rozpoznanie. Byli szczelnie ubrani i zamaskowani. Nie chcieli pokazać twarzy kamerom ani pozostawić po sobie śladów, które mogłyby doprowadzić śledczych na ich trop.

Plan wydawał się dopracowany w najmniejszych szczegółach. Po dostaniu się do salonu złodzieje zabrali biżuterię wartą blisko 400 tys. zł. Potem nie wychodzili głównym wejściem. Wrócili dokładnie tą samą drogą. Przy pomocy liny i drabiny ponownie dostali się na dach galerii i uciekli.

Mogło się wydawać, że dokonali niemal perfekcyjnego skoku.

Kryminalni ruszyli ich śladem

Policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego zaczęli jednak krok po kroku odtwarzać drogę włamywaczy. Analizowali sposób działania sprawców, ich wizerunki oraz trasę ucieczki. Żmudna praca zaczęła przynosić efekty. Najpierw udało się ustalić, jak wyglądają podejrzani, a później kim są.

Okazało się, że za skokiem może stać trzech mężczyzn w wieku 23, 48 i 51 lat.

Jako pierwszy wpadł 23-latek. Kryminalni zatrzymali go w miejscu zamieszkania. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Przy okazji policjanci znaleźli przy nim narkotyki, dlatego odpowie również za ich posiadanie. Sąd zdecydował, że najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

Na włamanie wyszedł podczas przerwy w więzieniu

Jeszcze ciekawiej zrobiło się przy drugim z podejrzanych. 48-letni mieszkaniec Łodzi był już wcześniej notowany za kradzieże z włamaniem. Policjanci ustalili, że kiedy doszło do skoku na jubilera, mężczyzna korzystał z... przerwy w odbywaniu kary więzienia.

Zamiast więc spokojnie wykorzystać czas poza zakładem karnym, miał razem z kompanami przygotować włamanie warte setki tysięcy złotych. On również został zatrzymany, usłyszał zarzut i decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu.

Trzeci zaczął się ukrywać

Najdłużej policjantom wymykał się 51-letni podejrzany. Mężczyzna zaczął się ukrywać, dlatego prokuratura wystawiła za nim list gończy.

Wpadł w Wartkowicach w województwie łódzkim. Policjanci zatrzymali do kontroli Citroena. Gdy zaczęli sprawdzać znajdujące się w nim osoby, okazało się, że jednym z pasażerów jest właśnie poszukiwany 51-latek.

I tutaj śledczy odkryli kolejną ciekawostkę. Podobnie jak 48-latek, także on miał dokonać włamania podczas przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności.

Cała trójka jest już za kratami. Wszyscy zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Za kradzież z włamaniem grozi im do 10 lat więzienia.

Policja pokazała także nagranie z włamania. Widać na nim, jak dostawali się do jubilera przez dach galerii. Sprawę prowadzą policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego pod nadzorem miejscowej prokuratury.

Napad na Jubilera

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki