17-letni Dominik ucierpiał w strasznym wypadku
Do koszmarnego wypadku doszło w sobotę, 14 lutego przed południem na trasie łączącej Radom Główny i Warszawę Gdańską. Według relacji świadków 17-latek wykazał się empatią, pomagając kobiecie z wózkiem bezpiecznie opuścić wagon. Niestety, w pewnym momencie drzwi składu się zamknęły i przytrzasnęły rękę nastolatka. Chwilę później pociąg ruszył z miejsca, wciągając licealistę pod koła. Chłopak szybko trafił do szpitala, gdzie ruszyła walka o jego życie i zdrowie.
Ruszyła zbiórka na pomoc 17-letniemu Dominikowi
Ponad miesiąc po wypadku w sieci ruszyła zbiórka na wsparcie leczenia Dominika. W mediach społecznościowych udostępnili ją m.in. przedstawiciele Nadleśnictwa Dobieszyn oraz samej Fundacji Podaruj Dobro. Jak czytamy w opisie zrzutki, nastolatek pozostaje pod opieką specjalistów szpitala przy Szaserów w Warszawie. "Dominik stracił obie nogi i palce u ręki. Wybudził się z jednym marzeniem: chce wrócić do normalnego życia" - przekazano. Gromadzone obecnie środki mają zostać przeznaczone na nowoczesne protezy, których szacunkowy koszt to ponad milion złotych, z czego NFZ pokrywa jedynie ok. 40 tys. złotych.
"Rodzina będzie ubiegać się także o wsparcie z PFRON i programu Aktywny Samorząd, jednak to wciąż tylko ułamek potrzeb. A przecież przed Dominikiem całe życie… Nowoczesne protezy to jedno. Drugie to intensywna, specjalistyczna rehabilitacja obejmująca naukę chodu i balansu ciała" - dodali organizatorzy zbiórki, zaznaczając, że koszt pierwszego roku to ok. 150 tys. zł.
Na stronie zrzutki pojawiło się również krótkie nagranie, na którym głos zabrali rodzice Dominika. - Chcielibyśmy podziękować z całego serca wszystkim ludziom dobrej woli, że do tej pory byli z nami w tych ciężkich chwilach. Nasz syn uległ ciężkiemu wypadkowi, niosąc pomoc dla drugiej osoby. Chcielibyśmy prosić o dalsze wsparcie w tej ciężkiej walce powrotu do zdrowia i pełnej sprawności naszego syna Dominika. Z całego serca dziękujemy i prosimy o dalsze wsparcie duchowe, modlitewne i - w miarę możliwości - finansowe - powiedział ojciec nastolatka.
Pożar samochodu na Pradze-Północ - zobacz zdjęcia: