Sala Kongresowa: remont trwać będzie trzy razy dłużej niż budowa CAŁEGO Pałacu!

2019-09-16 20:50 AMA/PRA
Sala Kongresowa
Autor: Paweł Jagiełło Sala Kongresowa

Grały i śpiewały tu największe gwiazdy muzyki, odbywały się kongresy partyjne, kabaretony i wybory miss Polski. Dzisiaj po zdemolowanej sali hula wiatr, która od pięciu lat czeka na remont. I ma być otwarta za kolejne pięć. To oznacza, że jej remont będzie trwał trzy razy dłużej, niż budowa CAŁEGO Pałacu Kultury i Nauki!

Kiedy w 2014 r. rozpoczynano remont, planowano, że potrwa dwa lata. Tymczasem minęło pięć lat, miasto wydało już 10 mln zł, a oprócz demontażu foteli, sceny i aparatury oraz zerwania podłóg tak naprawdę niewiele zrobiono. Inna sprawa, że Sala Kongresowa jest pod nadzorem konserwatora zbytków, więc wszystkie procedury uzyskiwania pozwoleń trwają w nieskończoność. Na dodatek pierwszy wykonawca zbankrutował.

Mówi o tym prezes Pałacu Kultury i Nauki Rafał Krzemień:

Inaczej tę sytuację widzi Jan Śpiewak z Wolne Miasto Warszawa, który dostrzega tu gigantyczne marnotrawstwo. I w tej sytuacji Rafał Krzemień powinien podać się do dymisji.

Bo najwięcej na tym traci Warszawa:

Przez ponad pół wieku w Sali Kongresowej odbywały się partyjne zjazdy i kongresy, ale też występowały największe światowe gwiazdy: m.in. The Rolling Stones, Sting, Elton John, Julio Iglesias czy Luciano Pavarotti. Pod koniec wynajęcie Sali Kongresowej kosztowało netto 35 tys. zł. za dobę.

- Remont będzie trwał trzy razy dłużej, niż budowa PKiN - zauważa Sebastian Kaleta, warszawski radny z PiS. I także uważa, że Rafał Krzemień powinien pożegnać się ze swoim stanowiskiem.

Dla niego sprawa remontu nie jest do końca jasna:

Na początku sierpnia został wybrany wykonawca projektu remontu Sali Kongresowej. Następnym krokiem po wykonaniu projektu będzie ogłoszenie przetargu na wykonawcę prac. - Planowany termin otwarcia wyremontowanej Sali Kongresowej to rok 2024 - twierdzą zgodnie prezes Rafał Krzemień i ratusz. Na remont Sali Kongresowej miasto przeznaczyło 180 mln zł.