Spór o nową filię Szkoły Podstawowej nr 403 przy skrzyżowaniu ul. Jana Kazimierza i Ordona wkracza w decydującą, a przez to niezwykle emocjonalną fazę.
Z tego powodu Rada Rodziców SP nr 403 im. Powstańców Warszawy wysłała oficjalne pismo skierowane do Prezesa WSA, sędziego Alojzego Skrodzkiego, wiceprezesów oraz rzecznika prasowego sądu.
W dokumencie, do którego udało się dostać „Super Expressowi”, rodzice wprost proszą władze WSA, aby „zaprzestały działań zmierzających do zablokowania lub opóźnienia budowy szkoły na sąsiedniej działce”. Chodzi o planowaną filię podstawówki wraz z oddziałami przedszkolnymi, która ma stanąć tuż obok siedziby sądu przy ul. Jana Kazimierza.
Pismo datowane na 7 września wpłynęło do sądu 29 września 2026 r.
Przeczytaj także: Warszawa wreszcie podpisała umowę z wykonawcą. Sinfonia Varsovia będzie kosztować ponad 650 mln zł
Rodzice alarmują. Szkoła przy ul. Karlińskiego jest przepełniona
Autorzy pisma wskazują, że istniejąca od 2022 r. placówka przy ul. Karlińskiego nie jest już w stanie odpowiedzieć na rosnące potrzeby stale rosnącego osiedla na Odolanach. Zgodnie z przedstawionymi przez rodziców przewidywaniami od września 2026 r. niewielka szkoła musi pomieścić aż 1,2 tys. uczniów.
Dla stosunkowo niewielkiego budynku oznacza to olbrzymie problemy lokalowe i organizacyjne. Zajęcia mają odbywać się od godz. 7.15 do 17.15, a więc dłużej niż godziny urzędowania WSA.
Rodzice ostrzegają, że w kolejnych latach sytuacja może stać się jeszcze trudniejsza. Odolany należą do najszybciej rozwijających się części Woli. Na dawnych terenach przemysłowych powstały tysiące mieszkań, za rozwojem osiedli nie nadąża jednak infrastruktura publiczna.
Przeczytaj także: Ul. Wilcza wpisana do rejestru. Chroniony układ urbanistyczny to aż 129 działek!
„Przepełnienie szkoły powoduje trudności organizacyjne dla organów zarządzających, a przede wszystkim stanowi poważne utrudnienie dla samych uczniów” – czytamy w liście skierowanym do WSA.
„Trudno sobie wyobrazić taką sytuację”
Szczególnie mocny fragment pisma dotyczy roli Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Rodzice zaznaczają, że instytucja powołana do kontrolowania działalności administracji sama podejmuje działania, które mogą zatrzymać ważną dla mieszkańców inwestycję samorządową.
„Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której organ wymiaru sprawiedliwości, jakim jest WSA, mający stać na straży prawidłowego funkcjonowania, a w szczególności działania organów administracji w stosunku do obywateli, w praktyce blokuje realizację tak ważnej dla mieszkańców inicjatywy Dzielnicy Wola m.st. Warszawy” – napisali rodzice.
Przeczytaj także: Luksus w historycznym miejscu. Za metr trzeba zapłacić fortunę
Rada Rodziców zadeklarowała jednocześnie gotowość do współpracy oraz spotkania z przedstawicielami sądu. Miałoby ono pomóc w wyjaśnieniu wątpliwości związanych z inwestycją.
Szkoła za głośna dla sądu?
W sierpniu prezydent Rafał Trzaskowski wydał pozwolenie na budowę dla szkoły z rygorem natychmiastowej wykonywalności. Dosyć szybko tę decyzję WSA zażaliło do wojewody mazowieckiego. Z kolei pod koniec tego samego miesiąca złożono już oficjalne odwołanie od samego pozwolenia na budowę. WSA zażądał ponownego rozpatrzenia pozwolenia oraz wstrzymania jego wykonywalności do czasu wyjaśnienia sprawy
W 10-stronicowym dokumencie sędziowie przekonywali m.in., że sąsiedztwo dzieci i hałas uniemożliwią im pracę oraz prowadzenie rozpraw. Rodzice w swoim piśmie bezlitośnie wypunktowali te argumenty, nazywając je oderwanymi od rzeczywistości. Podano również trzy kontrargumenty:
- klimatyzowany gmach: sąd pracuje w zamkniętym, szczelnym i klimatyzowanym budynku, więc hałas z zewnątrz nie powinien aż tak przeszkadzać w rozprawach;
- lekcje za zamkniętymi oknami: dzieci uczą się w salach, a boisko szkolne zaplanowano na dachu budynku, który nie graniczy ono bezpośrednio z działką sądu;
- wreszcie zarzucono WSA, że sam paraliżuje okolicę.
WSA w odpowiedzi na pytanie „Super Expressu” zarzeka się, że nie sprzeciwia się budowie szkoły, a jedynie obawia się o liczne nieprawidłowości w dokumentacji, których są aż 37 strony. Wśród nich są takie zarzuty jak: sale gimnastyczne umieszczone pod ziemią, boisko na dachu, brak opinii komunikacyjnej i zagrożeń dla uczniów oraz... zbyt mały plan zabaw.
Przeczytaj także: Aleja Jana Pawła II w Warszawie przeszła wielką metamorfozę, a kierowców i pieszych czekają ważne zmiany
Sąd chce się dogadać. Burmistrz Woli odpowiada - po co?
W odpowiedzi jaką otrzymał „SE”, sędzia Małgorzata Jarecka, rzecznik prasowy WSA w Warszawie, przekazała, że sąd jest gotów na współpracę i dogadanie się z władzami Woli. „Odwołanie nie oznacza, że WSA sprzeciwia się budowie szkoły” - czytamy.
- Mimo podejmowanych przez sąd starań nie doszło do spotkania Burmistrza Dzielnicy Wola m.st. Warszawy z kierownictwem sądu - dodaje sędzia Jarecka. Zapytany o to Krzysztof Strzałkowski odpowiada, że to nieprawda.
- Z WSA widzieliśmy się w różnym składzie wielokrotnie. Ostatni raz w listopadzie 2025 r. w MRIT, Dziś, kiedy trwa procedura administracyjna odwoławcza, dodatkowe spotkania w dzielnicy byłyby wyjątkowo niestosowne. Przecież na czym, jak na czym, ale na procedurze administracyjnej WSA się zna i nieformalne spotkania mogłyby doprowadzić do wyłączenia organu. Muszą zaakceptować, że w tym postępowaniu są stroną, a nie organem - mówi w rozmowie z reporterem „SE” burmistrz Woli.
- Poza ich odwołaniem - czemu takie kolejne spotkania miałyby służyć? Dementowaniu ich kuriozalnych „argumentów”? - dodaje Strzałkowski.
Nieoficjalnie urzędnicy z Woli mówią, że sprzeciw WSA wobec budowy szkoły ma być podyktowany partykularnym interesem. Innymi słowy, WSA zdaniem naszch rozmówców ma chcieć rozbudować swoją siedzibę o przylegającą do nich działkę. Obszar co prawda należy do miasta, a nie sądu, jednak na drodze wniosku o przekazania terenu pod cel publiczny, WSA dopiąłby swego.
Przeczytaj także: Nie żyje legendarny onkolog. Honorowy Obywatel Warszawy miał 97 lat. "Warto być w życiu przyzwoitym"
- Sąd nie podjął również żadnych decyzji dotyczących przeznaczenia sąsiadującej działki na potrzeby rozbudowy swojej siedziby - komentuje te doniesienia sędzia Jarecka.
Wielki bój o niewielką szkołę
Działka przeznaczona pod szkołę ma nieco ponad 4 tys. mkw. Na ograniczonej przestrzeni ma powstać budynek przeznaczony dla 650 uczniów młodszych klas oraz 100 przedszkolaków. W środku zaplanowano też filię biblioteki publicznej, stołówkę, sale gimnastyczne, gabinety specjalistyczne i garaż podziemny.
Nawet zakończenie sporu administracyjnego nie oznacza jednak, że budowa rozpocznie się natychmiast. Szacowany koszt kompleksu wynosi około 90 mln zł, a dzielnica nie ma obecnie zabezpieczonej całej tej kwoty. Władze Woli liczą, że pieniądze zostaną uwzględnione przez stołeczny samorząd w budżecie na 2027 rok.