Samotne matki błagają o dach na głową. Białołęka nie ma lokalu na nowy dom dla kobiet

2019-08-17 7:30 Mateusz Nadworski (mnadworski@grupazpr.pl)
Samotne matki błagają o dach nad głową
Autor: Marek Kudelski Samotne matki błagają o dach nad głową

Samotne matki z domu przy ul. Skierdowskiej zostały skazane przez urzędników na eksmisję. Aby walczyć o dach nad głową spotkały się wczoraj z burmistrzem Białołęki. - Nie usłyszałyśmy żadnej propozycji oprócz zapowiedzi indywidualnych rozmów – mówią rozczarowane.

Na początku lipca opisywaliśmy sytuację 12 kobiet i ich 25 dzieci, które nie chcą opuszczać domu samotnej matki przy ulicy Skierdowskiej. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał rozbiórkę budynku i jego lokatorki zmuszone są do walki o dach nad głową. Teoretycznie już powinny opuścić rozpadający się budynek. Samotne mamy nie chcą rozmawiać osobno z władzami dzielnicy, bo od lat sobie pomagają i czują się jedną wielką wspólnotą. Liczą na przeniesienie ich wszystkich do innego budynku.

Burmistrz Białołęki zaprosił je wczoraj do ratusza. Przyszło 11 matek z dziećmi. Miały nadzieję, że urzędnicy znaleźli rozwiązanie problemu. - Nie mamy jednego dużego lokum zastępczego dla tych rodzin. Ale chcę pomóc. Proponuję, by każda z matek zapisała się na indywidualne spotkania. Wtedy przedstawimy propozycję przydziału mieszkań – oświadczył burmistrz Grzegorz Kuca.

Kobiety wyszły z urzędu rozczarowane. - Zostaliśmy z niczym. To co się tu wydarzyło to tylko dużo bicia piany i nic więcej. Nie dostaliśmy żadnych propozycji ani obietnic – skomentowała spotkanie Sylwia Wasiołek (50 l.), prezes stowarzyszenia samotnych matek "Wspólnymi siłami". - Zarząd odmówił gwarancji na piśmie, że do czasu rozwiązania problemu panie nie zostaną siłą usunięte – wytykał Piotr Ikanowicz (63 l.), który przyszedł bronić spraw matek. Burmistrz zapewnia, ze nikogo siłą usuwał nie będzie.