Tragiczne odkrycie w Ursusie. Znaleziono dwa ciała
To dramat, który wstrząsnął mieszkańcami Ursusa. W sobotę na numer alarmowy zadzwonił zaniepokojony sąsiad pary mieszkającej w zrujnowanym budynku przy ul. Wiosny Ludów. Mężczyzna powiedział, że od kilku dni nie widział swoich znajomych. Policja natychmiast pojechała na miejsce.
− Na miejscu okazało się, ze zostały znalezione zwłoki − mówiła reporterce ESKI Małgorzata Głębczyńska z policji w Ursusie.
W jednym z pomieszczeń funkcjonariusze natrafili na makabryczny widok. Na łóżkach leżały ciała 71-letniej kobiety i 65-letniego mężczyzny. W domu panowała ujemna temperatura, a budynek od dawna był odłączony od mediów. Nie było prądu, wody ani gazu. Wszystko wskazuje na to, że para zmarła z wychłodzenia, jednak ostateczną przyczynę śmierci ma wyjaśnić sekcja zwłok.
Opieka społeczna oferowała pomoc. Małżeństwo zawsze odmawiało
Jak ustalili dziennikarze ESKI, opieka społeczna i policja regularnie interesowały się losem starszych ludzi. Para konsekwentnie nie zgadzała się jednak na żadną formę wsparcia pomocy społecznej. Mimo trudnych warunków chcieli żyć po swojemu.
Budynek, w którym mieszkali, był w opłakanym stanie. Zrujnowana posesja bardziej przypominała ruderę niż dom. Małżeństwo miało utrzymywać się ze zbierania różnych rzeczy i sprzedawania ich. Sąsiedzi wiedzieli, że warunki są trudne, ale nikt nie przypuszczał, że ta historia zakończy się w tak tragiczny sposób.
Jak wcześniej pisał „Super Express”, gdy na miejsce przyjechali policjanci i ratownicy medyczni, na pomoc było już za późno. Ratownicy stwierdzili zgon obojga mieszkańców. Przeżył jedynie pies, który był jednak mocno wyziębiony i skulony w rogu budynku. Zwierzęciem zajął się ekopatrol straży miejskiej.
Na posesji przez wiele godzin pracowali policjanci pod nadzorem prokuratury. Ciała zostały zabezpieczone i przekazane do zakładu medycyny sądowej. Śledczy nie wykluczają, że przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu.
Źródło: ESKA, Super Express