Śmierć 63-letniego strażnika miejskiego. Zabrakło dla niego lżejszego etatu

2026-03-12 10:10

Dramatyczne sceny rozegrały się na warszawskim Grochowie, gdzie podczas rutynowej interwencji na Placu Szembeka nagle zmarł strażnik miejski. Funkcjonariusz miał 63 lata i próbował zmienić charakter swojej pracy na mniej obciążający organizm. Choć przełożony pozytywnie zaopiniował jego prośbę, w jednostce brakowało wolnych wakatów. Mężczyźnie do upragnionej emerytury zostały zaledwie dwa lata.

straż miejska

i

Autor: MAREK KUDELSKI / SUPER EXPRESS

Śmierć strażnika miejskiego na warszawskim Grochowie

Wtorkowy poranek (10 marca) przyniósł fatalne wieści ze stolicy. Około godziny 9 rano mieszkańcy wezwali służby na Plac Szembeka w dzielnicy Grochów, uskarżając się na dobiegające stamtąd krzyki oraz głośne zachowanie. Na miejsce udał się patrol, w którym służył doświadczony funkcjonariusz, pan Krzysztof. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” donoszą, że zaraz po przyjeździe pod wskazany adres mężczyzna niespodziewanie osunął się na ziemię. Mimo podjętej akcji ratunkowej życia 63-latka nie udało się uratować.

Rzecznik warszawskiej straży miejskiej zabiera głos

Przedstawiciele formacji odnieśli się już oficjalnie do tych smutnych doniesień, potwierdzając zgon swojego wieloletniego funkcjonariusza.

− Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci naszego pracownika, do której doszło podczas pełnienia obowiązków służbowych. To wydarzenie niezwykle trudne i bolesne dla całej naszej społeczności

Zaledwie dwadzieścia cztery miesiące dzieliły 63-latka od przejścia na zasłużoną emeryturę. „Gazeta Wyborcza” ustaliła dodatkowo, że mężczyzna starał się niedawno o zmianę stanowiska i chciał pilnować bezpieczeństwa w budynkach użyteczności publicznej. Praca stacjonarna stanowi znacznie mniejsze obciążenie niż codzienne patrole i użeranie się z agresorami na ulicach miasta.

Wniosek o przeniesienie 63-latka. Komunikat służb

Internet szybko obiegły plotki sugerujące bezduszność dowództwa, które rzekomo zablokowało zmianę przydziału. Oficjalne stanowisko rzecznika całkowicie dementuje te rewelacje.

− Nie jest też prawdą, jakoby kierownictwo oddziału odmówiło wcześniej funkcjonariuszowi przeniesienia do służby w ochronie obiektów. Wniosek ten uzyskał pozytywną opinię naczelnika oddziału, ale mógł być zrealizowany dopiero w momencie wystąpienia wakatu na takim stanowisku

Przedstawiciel prasowy podkreślił wyraźnie, że mundurowy nie uskarżał się na żadne dolegliwości przed wyjściem w teren. Nikt nie zauważył u niego niepokojących objawów w trakcie porannego przydzielania zadań.

− Każdy pracownik Straży Miejskiej m.st. Warszawy ma aktualne badania dopuszczające go do pracy. Każdy może też zgłosić złe samopoczucie przełożonemu na początku dnia pracy czy w dowolnym jej momencie. Zmarły funkcjonariusz nie zgłaszał problemów ze zdrowiem podczas odprawy ani w żadnej chwili do momentu tragicznego zdarzenia

Tak warszawska straż miejska wyławiała łosia ze stawu
Sonda
Czy straż miejska jest potrzebna?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki