Tragedia pod Sochaczewem. Motocyklista był bez szans

Tragiczny wypadek pod Sochaczewem (woj. mazowieckie). Mimo szybkiej akcji reanimacyjnej, życia 49-letniego motocyklisty nie udało się uratować. Prowadzona przez niego Yamaha zderzyła się z Fordem Fiestą. Na miejscu lądował także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Policjant przy rozbitym Fordzie i leżącym na boku motocyklu Yamaha. O tragedii pod Sochaczewem przeczytasz na SE.
Autor: Miejski Reporter

Tragedia na dk50

Do tego straszliwego wypadku doszło w minioną środę, 2 września. Służby otrzymały zgłoszenie o godz. 15.50, a dotyczyło ono zderzenia motocyklu i samochodu osobowego w Lubiejewie, w pow. sochaczewskim, na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 50 z ul. Lubiejewską. 

Na miejsce natychmiast skierowano nie tylko patrole policji, ale i oddziały straży pożarnej oraz pogotowie ratunkowe. Po przybyciu służb okazało się, że 49-letni motocyklista wymaga natychmiastowej reanimacji. Wezwano nawet śmigłowiec LPR. Niestety jego życia nie udało się uratować.

Kierowca forda wymusił pierwszeństwo?

Jak usłyszał „Super Express”, policja wstępnie ustaliła, że 25-letni kierowca Forda Fiesty miał wyjechać z drogi podporządkowanej, wprost na jadącego motocyklistę. W konsekwencji doszło do tragicznego w skutkach zderzenia.

- 25-latek w momencie wypadku był trzeźwy. Pobrano jednak jego krew do dalszych badań, które pozwolą wykryć inne substancje, działające podobnie jak alkohol. Mężczyzna nie został zatrzymany - informuje nas asp. szt. Agnieszka Dzik, oficer prasowy KPP w Sochaczewie.

Sprawę zbada prokuratura 

Chwilę potem na miejsce tragedii przybył także prokurator. Jego decyzją zabezpieczono ciało zmarłego motocyklisty. Policyjne akta z tej sprawy trafiły już do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie, a referent wszczyna właśnie śledztwo.

- Akta wpłynęły do nas dzisiaj i nadal się z nimi zapoznajemy. Termin sekcji zwłok został już ustalony, a ich wstępny wynik będzie nam znany w przyszłym tygodniu. Co do dalszego losu 25-latka kierującego fordem, pozwolimy sobie na razie tego nie komentować - mówi w rozmowie z „Super Expressem” prok. Patryk Jarosz.

Jak informują nas śledczy, w tego typu zdarzeniach jakiekolwiek zarzuty wobec kierowcy muszą być poprzedzone ekspertyzą biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Wyjątkiem jest stwierdzenie rażącego naruszenia zasad, np. bycia pijanym, co w tym przypadku nie wykazano.

25-latek może usłyszeć zarzuty, jednak jest zbyt wcześnie, aby to definitywnie rozstrzygnąć. 

Próbował driftować oplem. Popis był słaby, kara bardzo wysoka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki