Spis treści
Tragedia na wiadukcie w Łomiankach
Z informacji przekazanych w niedzielę przez policję wynika, że koszmar wydarzył się w godzinach popołudniowych na wiadukcie, na wysokości skrzyżowania ul. Kolejowej z Brukową w podwarszawskich Łomiankach. W zdarzeniu uczestniczyło łącznie sześć samochodów, co spowodowało gigantyczne utrudnienia w ruchu drogowym. Niestety, w wyniku odniesionych obrażeń zmarły dwie osoby. Kolejny poszkodowany mężczyzna musiał zostać pilnie przetransportowany do szpitala na pokładzie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Zatrzymanie dwóch mężczyzn po ucieczce z miejsca wypadku
W poniedziałek Komenda Stołeczna Policji wydała oficjalny komunikat dotyczący tej tragedii. Funkcjonariusze zaznaczyli, że od niedzielnego wieczoru prowadzili szeroko zakrojone działania, których celem było zlokalizowanie i zatrzymanie osoby kierującej pojazdem możliwie powiązanym z tym zdarzeniem. Z relacji mundurowych wynikało, że bezpośrednio po wypadku jeden z samochodów odjechał z miejsca tragedii. Około godziny 3:30 w nocy policjanci wytypowali poszukiwane auto i ustalili, gdzie się znajduje. W trakcie tych działań zatrzymano dwóch mężczyzn. Zabezpieczony samochód ma zostać dokładnie zbadany przez powołanych biegłych.
Jak donosiło później Radio ESKA, przesłuchanie zatrzymanych zaplanowano dopiero na wtorek.
- Z uwagi na fakt, że do zatrzymań doszło we wczesnych godzinach porannych i mężczyźni ci byli pod wpływem alkoholu, niemożliwe było przeprowadzenie jakichkolwiek czynności procesowych w dniu dzisiejszym - powiedział prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Prokuratura ujawnia szczegóły. Pijany kierowca miał zakaz prowadzenia
We wtorek prok. Skiba zorganizował briefing prasowy, podczas którego podzielił się nowymi ustaleniami śledczych. Jak poinformował, zatrzymani to 44-letni Patryk R. oraz 33-letni Piotr B. Zebrany materiał dowodowy wskazuje, że do tragedii doszło, gdy Audi, za którego kierownicą siedzieć miał pierwszy z wymienionych, jechało bardzo szybko w kierunku Warszawy i wymijało inne pojazdy slalomem. W pewnej chwili auto zahaczyło tylnym nadkolem o Toyotę, którą podróżowały osoby wracające z pikniku do stolicy. Według opisu przedstawionego przez rzecznika prokuratury, uderzenie wybiło Toyotę nad barierkami, po czym auto kilkukrotnie przekoziołkowało na sąsiednim pasie, wpadając na cztery inne samochody.
W wypadku zginęła 19-letnia kobieta oraz 15-letni chłopak. Mężczyzna, który kierował Toyotą, przebywa w szpitalu w stanie określanym jako bardzo ciężki. Oprócz niego, poważnych obrażeń ręki doznał kierowca jednego z pojazdów, w które uderzyła Toyota.
Z relacji rzecznika wynika, że 44-latek koło godziny 14:00 miał wypić około litra wódki. Co więcej, ciążyły na nim dwa zakazy prowadzenia pojazdów, wydane w 2023 i 2026 r. W miejscu jego pobytu znaleziono nieznaczną ilość marihuany. Mężczyzna usłyszał łącznie trzy zarzuty: spowodowania wypadku śmiertelnego w ruchu drogowym pod wpływem alkoholu połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia i nieudzieleniem pomocy pokrzywdzonym (kara od pięciu do 20 lat pozbawienia wolności), naruszenia zakazu prowadzenia pojazdów (kara do lat pięciu pozbawienia wolności) oraz posiadania środków odurzających (kara do trzech lat pozbawienia wolności). Z kolei 33-latek odpowie za nieudzielenie pomocy poszkodowanym (kara do trzech lat pozbawienia wolności).
Śledczy wciąż prowadzą czynności procesowe. Prokuratura nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie wniosków o tymczasowe aresztowanie, jednak istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że takie kroki zostaną podjęte wobec obu podejrzanych. Na ten moment nie podano do wiadomości publicznej, czy zatrzymani przyznają się do zarzucanych im czynów.