Mężczyzna użądlony przez szerszenia. Liczyła się każda sekunda
Do zdarzenia doszło w miniony czwartek, 9 lipca. 46-letni mężczyzna został użądlony prawdopodobnie przez szerszenia. Z naszych ustaleń wynika, że wcześniej nie wiedział, że może być uczulony na jad. Żona starała się sprawnie przetransportować męża do szpitala. Jego stan zaczął się jednak gwałtownie pogarszać. Wystąpiły zawroty głowy oraz narastający obrzęk, co mogło świadczyć o groźnej reakcji alergicznej, która stanowiła poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia.
Kobieta zachowała jednak zimną krew. Poprosiła o pomoc policjantów z białobrzeskiej drogówki, którzy patrolowali teren gminy Promna. Mundurowi nie wahali się ani chwili. Doskonale wiedzieli, że w takiej sytuacji, każda sekunda jest na wagę złota.
- Zapewnili kobiecie bezpieczny i sprawny przejazd do białobrzeskiego ośrodka zdrowia. Dzięki szybkiej reakcji policjantów mężczyzna w krótkim czasie trafił pod opiekę personelu medycznego, który udzielił mu niezbędnej pomocy - przekazała podkom. Joanna Golus z Komendy Powiatowej Policji w Białobrzegach.
Polecany artykuł:
Czym jest wstrząs anafilaktyczny?
U osób uczulonych na składnik jadu owadów błonkoskrzydłych, takich jak pszczoły, osy czy szerszenie, po użądleniu może dojść do wstrząsu anafilaktycznego. To nic innego jak gwałtowna, uogólniona i potencjalnie śmiertelna silna reakcja alergiczna. Układ odpornościowy reaguje nadmiernie na alergen, wywołując błyskawiczne i dramatyczne objawy obejmujące wiele układów organizmu: na skórze pojawia się swędząca wysypka (pokrzywka) i obrzęk (zwłaszcza twarzy, warg, gardła), dochodzi do trudności w oddychaniu (świsty, duszność, skurcz oskrzeli), gwałtownego spadku ciśnienia krwi, zawrotów głowy, przyspieszonego bicia serca, a nawet utraty przytomności. Jest to stan bezpośredniego zagrożenia życia, wymagający natychmiastowej interwencji medycznej i podania adrenaliny, aby zapobiec niewydolności krążeniowej i oddechowej.