Warszawa. Chciał ukraść samochód, poprosił o pomoc policjantów

i

Autor: Policja Mokotów

CO ZA GROTESKA!

Warszawa. Chciał ukraść samochód na Mokotowie. Poprosił o pomoc policjantów

2022-09-30 17:21

Kuriozalna sytuacja na warszawskim Mokotowie. Dwóch mężczyzn majstrowało przy jednym z zaparkowanych na dzielnicy samochodów. Kręcili się wokół auta, oglądali je i podejrzanie próbowali się do niego dostać. Mężczyźni nie zdawali sobie sprawy, że ich wybryki obserwują z ukrycia policjanci. Nagle jeden z nich podszedł do funkcjonariuszy, którzy siedzieli w nieoznakowanym radiowozie, i zapytał, czy nie mają narzędzi potrzebnych mu do włamania do auta!

Pijany chciał ukraść samochód. Zapytał policjantów o narzędzia

Wszystko wydarzyło na parkingu, który znajduje się przy ulicy Dominikańskiej na Mokotowie, niedaleko miejscowego kościoła. Policjanci otrzymali zgłoszenie od zaniepokojonych przechodniów, że dwóch mężczyzn robi coś przy jednym z zaparkowanych tam samochodów. Mężczyźni mieli dziwnie i podejrzanie się zachowywać. Policjanci natychmiast udali się we wskazane miejsce i postanowili z ukrycia obserwować poczynania podejrzanych. Ich oczom od razu ukazało się dwóch mężczyzn, którzy stali przy aucie marki nissan pixo - samochód miał wybitą tylną szybę i otwartą maskę! Jeden z mężczyzn majstrował pod pokrywą samochodu, a drugi zaczepiał ludzi i pytał, czy nie mają klucza, bo on musi odkręcić akumulator. Ku rozczarowaniu mężczyzny, nikt klucza mu nie pożyczył, więc zdesperowany podszedł do nieoznakowanego radiowozu, w którym siedzieli policjanci!

Złodziej zapytał policjantów o klucz do odkręcenia akumulatora

Mężczyzna zapytał funkcjonariuszy, czy mają klucz "trzynastkę", bo chciałby odkręcić akumulator; zapytał też o kable do uruchomienia auta! Złodziej chciał także, by mundurowi pomogli mu w uruchomieniu auta. Dodał, że z kolegą chce odjechać tym samochodem. Zapewnił jednak policjantów, że autem będzie kierował jego znajomy, bo jest mniej pijany! Na dodatek mężczyzna trzymał w rękach kradziony panel od radia samochodowego. Wtedy policjanci okazali mężczyźnie policyjne legitymacje i zapytali, czyj jest samochód, do którego tak usilnie próbuje się dostać.

Policja o zatrzymaniu mężczyzn i przebiegu sprawy

- 48-latek oświadczył, że nie wie, do kogo należy samochód. Wyjaśniał, że auto stoi w tym miejscu od długiego czasu, bez tablic rejestracyjnych. Stwierdził, więc, że nie należy do nikogo. Dlatego postanowił przyjechać w to miejsce, żeby zabrać pojazd i trochę na nim zarobić. Zabrał ze sobą kolegę, z którym przyjechał autobusem. Po czym wszedł do nissana przez tylną, wybitą szybę, otworzył maskę, żeby sprawdzić akumulator, ale był wyładowany. Policjanci wylegitymowali go oraz jego 54-letniego kolegę. Obaj zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnym areszcie. W toku dalszych czynności policjanci ustalili właściciela samochodu i przyjęli od niego zawiadomienie o przestępstwie. Na podstawie zebranego materiału 48-latek usłyszał zarzuty usiłowania kradzieży pojazdu oraz kradzieży panelu radia samochodowego, a kolega, który mu pomagał, został przesłuchany i zwolniony. Teraz o losie podejrzanego zadecyduje sąd, który może go skazać na 5 lat więzienia. Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów - poinformował kom. Robert Koniuszy z mokotowskiej policji.

Sonda
Czy złodzieje powinni być karani surowiej?
Złodzieje katalizatorów zatrzymani na gorącym uczynku
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Nasi Partnerzy polecają